Never Say Never

Never Say Never

czwartek, 1 października 2015

Rozdział 13

*Oczami Kamila* 
Przez okno wpadało sporo światła, więc w pokoju zrobiło się strasznie jasno przez co się obudziłem. Wiedząc, że i tak już nie zasnę obróciłem się na drugi boki w stronę gdzie powinna leżeć brunetka. Otworzyłem delikatnie oczy, żeby przyzwyczaić oczy do oświetlenia, gody to się stało otworzyłem je szerzej i zobaczyłem że miejsce obok mnie jest puste. Wstałem szybko i zobaczyłem, że na fotelu leży torba z jej rzeczami. Kamień spadł mi z serca wiedząc, że jeszcze jest tutaj. Leniwie zwlekłem się z łóżka które było niesamowicie wygodne i podszedłem do swoich ubrań ubrałem spodnie dresowe i tak wyszedłem z pokoju. Zajrzałem do pokoju obok gdzie zobaczyłem Edytę i Łukasza wtulonych do siebie na wielkim łóżku. Chichocząc zamknąłem drzwi i po cichu udałem się do kuchni gdzie była Emi. Oparłem się o futrynę drzwi i przyglądałem się co robi. Była odwrócona do mnie tyłem więc miałem świetny widok na jej zgrabny tyłeczek który idealnie podkreślały dżinsowe krótkie spodenki. Uśmiechnąłem się do siebie i podszedłem do niej do tyłu i złapałem ją za biodra jednocześnie składając na jej szyi mokre pocałunki. Dziewczyna zaskoczona znieruchomiała ja jedynie uśmiechnąłem się pod nosem i dalej całowałem ją po szyi aż doszedłem do jej  ucha.
-Hej śliczna- wyszeptałem i przegryzłem płatek jej ucha na co dziewczyna uśmiechnęła się i uspokoiła zdając sobie sprawę że to ja. 
*Oczami Emili* 
Obudził mnie dźwięk przychodzącej wiadomości, leniwi wyciągnęłam rękę z pod kołdry od razu poczułam chłód który panował w pokoju prze to, że w nocy nie zamknęliśmy okna. Szybko chwyciłam telefon, który leżał na szafce nocnej i go odblokowałam i nacisnęłam na kopertę by zobaczyć wiadomość:
Od: Bieber 
Do: Emilia 
12.07.2015 7:35
Treść wiadomości: Hej Emi mała zmiana planów będziemy po ciebie o 13 bo lot się przesunął na 15 :) Bądź gotowa ;) 
Uśmiechnęłam się do ekranu na myśli że Justin Bieber przyjedzie po mnie i będę z nim mieszkać pod jednym dachem. Jestem strasznie podekscytowana tym ale też boje się. Ostrożnie wydostałam się z objęć chłopaka tak żeby go nie obudzić i podeszłam do torby żeby wyjąć z niej najpotrzebniejsze rzeczy i wyszłam z pokoju. Weszłam do pomieszczenia na przeciw pokoju w którym spałam, odłożyłam rzeczy na blacie obok zlewu, ściągnęłam piżamę i weszłam pod prysznic, okręciłam kurek z ciepłą wodą dzięki której moje ciało się odprężyło. Na ciało nałożyłam cynamonowy żel mojej przyjaciółki a we włosy wtarłam karmelowy szampon wszystko staranie spłukałam i odświeżona wyszłam owijając swoje ciało miękkim ręcznikiem podeszłam do lustra i zaczęłam suszyć włosy. Po jakiś 10 minutach suszenia moje włosy były już suche i lekko podkręcone więc postanowiłam je tak zostawić następnie zrobiłam lekki makijaż składający się z podkładu, tuszu, kredki do oczu i malinowego błyszczyka. Ubrałam na siebie wybrane ciuchy i przejrzałam się w lusterku wiszącym na ścianie za mną, wszystko wyszło cudnie.Zadowolona z efektu mojej pracy wyszłam z łazienki i udałam się do kuchni z zamiarem zrobienia śniadania dla wszystkich. Otworzyłam lodówkę ale jedyne co tam znalazłam to jakaś szynka, trochę masła i mleko zamknęłam lodówkę i zaczęłam szukać mojej torebki, gdy ją znalazłam włożyłam do niej telefon założyłam na ramie i wyszłam z domu. Ruszyłam do najbliższego sklepu spożywczego. Droga zajęła mi 5 minut. Weszłam do sklepu, wzięłam mały koszyk i zaczęłam szukać czegoś na śniadanie. W końcu zdecydowałam się że zrobię naleśniki z syropem klonowym i bitą śmietaną, kiedy miałam wszystkie produkty poszłam do kasy, zapłaciłam za zakupy i wyszłam ze sklepu. Wolnym krokiem szłam do domu przyjaciółki, gdy nagle usłyszałam znajomą mi piosenkę Little mix- Black Magic co oznaczało, że ktoś próbuje się ze mną skontaktować. Szybko wyciągnęłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz na którym pisało MAMA przeciągnęłam palcem po ekranie i przyłożyłam telefon do ucha. 
-Tak mamo, coś się stało?- zapytałam ze zdziwieniem słyszalnym w głosie. 
-No co to już nie mogę zadzwonić do mojej córki bez powodu?- za śmiałyśmy się jednocześnie.
-Nie no jasne, że możesz 
-Ale teraz tak poważnie. Dostałaś wiadomość od Justina? 
-Umm... tak dostałam dostałam, dlatego tak około....-odstawiłam telefon od ucha i spojrzałam na zegarek, który wskazywał 9:10 przyłożyłam z powrotem telefon do ucha i kontynuowałam- 11 będę w domu żebyśmy miały czas na pożegnanie się. 
-No okej mam po ciebie przyjechać czy sama przyjdziesz? 
-Nie musisz przyjeżdżać sama przyjdę- odpowiedziałam wchodząc do domu.
-No dobrze to widzimy się w domu papa kocham cię- powiedziała i cmoknęła do słuchawki.
-Haha ja ciebie też kocham papa- powiedziałam i rozłączyłam się.Położyłam telefon na blacie i zaczęłam wyciągać produkty które kupiłam. Po 30 minutach naleśniki były gotowe, wyłożyłam na 4 talerze po 5 naleśników i zaczęłam na każdą porcje lać  bitą śmietanę i polewać syropem klonowym, byłam już przy ostatnim talerzu gdy poczułam jak ktoś łapie mnie za biodra i składa mokre pocałunki wzdłuż mojej szyi. Momentalnie cała zesztywniałam ze strachu bo nie wiedziałam kim jest osoba za mną. 
-Hej śliczna-szepnął mi do ucha nie kto inny jak Kamil i delikatnie ugryzł płatek mojego ucha na co jedynie się delikatnie uśmiechnęłam. 
-Głodny?- zapytałam odwracając się przodem do blondyna. Miał na sobie tylko szare spodnie dresowe przez co znowu miałam świetny widok na jego klatkę piersiową na której widniały lekkie zarysy mięśni. Chłopak zauważył, że mu się przyglądam na co łobuzersko się uśmiechnął. Zaczął przybliżać swoją twarz do mojej i już wiedziałam co chce zrobić ale nie mogłam mu na to pozwolić bo wiedziałam jak to się później skończy, więc szybko odwróciłam się do tyłu wzięłam talerz z naleśnikami i podałam chłopakowi. 
-No to ty sobie zjedz śniadanie, a ja pójdę obudzić śpiące królewny hahaha- chłopak lekko zdezorientowany wziął ode mnie talerz z jedzeniem i usiadł przy wysepce a ja szybkim krokiem udałam się do pokoju zakochańców hahah jak to śmiesznie brzmi. Jeszcze nigdy nie widziałam Edyty tak szczęśliwej jak teraz bardzo się ciesze z jej szczęścia i mam nadzieje, że im się uda ale jeśli ją skrzywdzi wsiądę w pierwszy lepszy samolot tutaj i osobiście oberwę mu jaja. Weszłam ostrożnie do ich pokoju i zamknęłam za sobą drzwi w pokoju panował pół mrok więc wszystko doskonale widziałam, leżeli do siebie przodem Ana miała ręce przy klatce piersiowej a Łukasz obejmował ją ramieniem w talli oboje delikatnie się uśmiechali przez sen. Wyglądają tak słodko że aż szkoda ich budzić ale że jestem wredna to i tak to zrobię. Podeszłam do okna i zaczęłam je odsłaniać przez co w pokoju momentalnie zrobiło się jasno.
-Wstawać królewny nie mam całego dnia dla was!-krzyknęłam na tyle głośno żeby ich obudzić.
- Która godzina?- zapytała przyjaciółka siadając na łóżku i się przeciągając. 
-Jest 9:47 a o 11 mam być w domy bo o 13 będzie po mnie Justin więc ruszcie te swoje szanowne cztery litery i chodźcie na naleśniki bo wam wystygną.- powiedziałam i z uśmiechem wyszłam z pokoju i wróciłam do kuchni gdzie siedział Kamil i kończył swoje naleśniki. 
-Mam nadzieje, że smakowało śniadanko- powiedziałam biorąc swoją porcję i siadając na przeciw chłopaka, który się mi przyglądał. 
- Tak były cudowne- powiedział odkładając talerz na bok. Przez chwilę siedzieliśmy w niezręcznej ciszy, którą oboje baliśmy się przerwać. Za każdym razem kiedy już otwierał buzie, żeby coś powiedzieć szybko jednak ją zamykaj jakby się rozmyślił.Po chwili dołączyła do nas reszta. Czas minął nam dość wesoło, cały czas się wygłupialiśmy i opowiadaliśmy śmieszne historie z dzieciństwa.
-No dobra to ja już się będę zbierać do domciu.- powiedziałam wstając z kanapy na której siedzieliśmy i wszyscy udaliśmy się do drzwi.
-No o co czas się zegnać- powiedziałam patrząc smutno na wszystkich zatrzymując wzrok na przyjaciółce i się do niej mocno przytuliłam. Nie postrzeżenie zaczęły mi spływać pojedyńcze łzy po policzkach. Odsunęłam się od niej i przytuliłam obu chłopców jednocześnie.
-Jeśli ją skrzywdzisz przylecę tu pierwszym lepszym samolotem i osobiście oberwę ci jaja, rozumiesz?- szepnęłam Łukaszowi do ucha i się od nich odsunęłam.
-Nie mam tego w planach, możesz być spokojna o to- powiedział i się do mnie szeroko uśmiechnął co odwzajemniłam. Ostatni raz uściskałam przyjaciółkę, wzięłam torbę i wyszłam z domu. Stanęłam na środku chodnika przed domem i zaczęłam się rozglądać  chcąc zapamiętać każdy najdrobniejszy szczegół z tego miejsca. Będę tęsknić za tym miejscem, tutaj z Aną nauczyłyśmy się jeździć na rowerze, to u niej poznałam mojego pierwszego chłopaka. Z tym miejscem jak i moim domem wiąże się naprawdę dużo wspomnień i jak sobie pomyślę, że mogę już nigdy tego miejsca nie zobaczyć aż chce mi się płakać.
-No to zaczynamy nowy rozdział. Będę tęsknić- powiedziałam patrząc ostatni raz na dom przyjaciółki ocierając łzę która nie postrzeżenie spłynęła po moim policzku i ruszyłam do domu.
&&&
Hejo!! :D to znowu ja..... wiem że długo nie pisałam ale szczerze mówiąc nie chciało mi się bo i tak nikt nie komentuje i wgl. ale postanowiłam że i tak i tak skończę to opowiadanie :** Jeśli przeczytałeś ten rozdział i ci się spodobał proszę zostaw opinię ;) 

środa, 24 czerwca 2015

Rozdział 12

-Musisz dzisiaj, ze mną spać- powiedział z chytrym uśmieszkiem. Słysząc to wyplułam colę którą akurat piłam na podłogę i popatrzałam na niego ze zdziwieniem i przerażeniem jednocześnie. Nie wiedziałam co powiedzieć zatkało mnie i to bardzo.
-Ja i ty w JEDNYM łóżku?- powiedziałam podkreślając słowo jednym i spojrzałam się na niego jak by miał dwie głowy.-Nie nie nie to nie wchodzi w grę musisz wymyślić coś innego.- upiłam kolejny łyk mojego napoju.
-Spokojnie będę grzeczny- powiedział to tak poważnym  tonem, że wybuchnęliśmy wszyscy (oprócz Kamila) nie kontrolowanym śmiechem.
-Ha ha ha bardzo śmieszne normalnie uśmiałem się jak głupi- wstał i wyszedł. Zdziwiło mnie jego zachowanie i poczułam ukłucie w sercu widząc go takiego, może troszkę za ostro go potraktowaliśmy. Nikomu nic nie mówiąc wstałam i poszłam za nim. Znalazłam go na ławce wokół której rosły piękne róże. Po cichu usiadłam koło niego i tak po prostu się do niego przytuliłam on mnie objął ranieniem i w takiej pozycji siedzieliśmy i oglądaliśmy zachód słońca.
-Przepraszam cię za tamto, emm ja po prostu jeszcze nigdy nie widziałam cię tak poważnego i myślałam że po prostu robisz sobie jaja ze mnie i to dla tego .... Przepraszam cię jeśli cię to uraziło- mówiąc to patrzyłam się nadal w widok przede mną , nagle poczułam jak łapie mnie za pod brudek i zmusza mnie żebym na niego spojrzała.
-Nic się nie stało miśka, szczerze to sam się zdziwiłem- powiedział spoglądając mi prosto w oczy i się uśmiechając, patrząc na jego uśmiech nie mogę się nie uśmiechnąć. Spojrzał mi na usta i znowu w oczy i zaczął się powoli do mnie zbliżać. Gdy dzieliły nas milimetry usłyszeliśmy głos za sobą.
-Uuuuuuu co tu się dzieje, was tylko na chwilkę spuścić z oka.- szubko odskoczyliśmy od siebie i spojrzeliśmy na osobę z kiepskim wyczuciem czasu, to była Edyta. Spojrzałam na Kamila a on mi się przyglądał jak jakiemuś obrazkowi, uśmiechnęłam się do niego i wstałam podając mu rękę żeby też wstał, chwycił ją i razem wróciliśmy do altanki.
- To co robimy?- zapytałam siadając na fotelu obok mojej przyjaciółki.-Troszkę tu nudno nie sądzicie?
-No racja zamulamy trochę-powiedział Łukasz- To może w coś zagramy?
-No okej co proponujesz?- zapytałam.
-Hmmmmm może zagramy w nigdy nie robiłem/am.-wszyscy wymieniliśmy się spojrzeniami i zgodnie pokiwaliśmy głową na tak.
-No to ja pójdę po butelkę z trunkiem- powiedziałam i udałam się do domu. Weszłam do salonu i podeszłam do barku i wzięłam butelkę wódki, wyszłam z domu i ponownie udałam się do altanki gdzie była reszta "imprezowiczów".
-Mam! To co zaczynamy grę?- zapytałam siadając na podłodze przy ognisku, reszta poszła w moje ślady.
-No to kto zaczyna?- zapytałam spoglądając na każdego z nich.
-Ja mogę zacząć-spojrzałam na Edytę i czekałam aż zacznie- Nigdy nie paliłam papierosów.
Odkręciłam butelkę i upiłam łyk trunku i podałam go chłopakom.
-Dobra dobra teraz ja ...... jeszcze nigdy nie miałam intymnych relacji.- to co zobaczyłam mnie zaszokowało Edyta wzięła butelkę i niechętnie upiła łyk.- Czemu mi nie powiedziałaś?
-Nie wiedziałam jak ci to powiedzieć- powiedziała i uśmiechnęła się do mnie głupkowato na co wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Graliśmy tak do momentu kiedy skończyła się trzecia butelka trunku, wszyscy byliśmy już nie źle wcięci więc postanowiliśmy się już położyć spać.Weszłam do domu i od razu udałam się do jednego z pokoi zostawiając za sobą otwarte drzwi żeby Kamil mógł wejść. Wzięłam swoją torbę, którą wcześniej tu zostawiłam i weszłam do łazienki zamykając ją na klucz. Ściągnęłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic odkręciłam kurek z ciepłą wodą i poczułam jak moje mięśnie się rozluźniają pod wpływem jej ciepła. Po szybkim odświeżającym prysznicu poczułam się o wiele lepiej. Ubrałam bieliznę którą miałam w torbie i na to nałożyłam szarą koszulkę która sięgała mi zaledwie centymetr za pupę. Brudne żeczy włożyłam do torby i postawiłam ją w rogu łazienki żeby nie przeszkadzała. Gotowa wyszłam z łazienki od razu co rzuciło mi się w oczy to chłopak słodko śpiący na łóżku. Podeszłam do łóżka i usiadłam na jego końcu przyglądając mu się. Miał na sobie jedynie szare bokserki dzięki czemu miałam świetny widok na jego klatkę piersiową na której były lekkie zarysy mięśni. Był taki słodki i spokojny kiedy spał. Uśmiechnęłam się sama do siebie i położyłam się tyłem do niego przytulając się do poduszki i próbując zasnąć, nagle poczułam parę silnych ramion oplatających się wokół mojego drobnego ciała i przyciskając mnie do siebie odwróciłam się do niego przodem i wtuliłam się do jego klatki piersiowej a on przyciągnął mnie jeszcze bliżej tak jakby nie chciał żebym gdzieś mu uciekła, zamknęłam oczy ale nadal się uśmiechałam sama do siebie i tak zasnęłam.
&&&
Przepraszam przepraszam...... wiem ze strasznie długo nie dodawałam rozdziałów ale nie wiedziałam jak napisać to co siedziało mi w głowie.... teraz postaram się dodawać częściej bo idą wakacje i będzie więcej czasu na to :) jeszcze raz przepraszam 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ 

niedziela, 5 kwietnia 2015

Rozdział 11

Weszłam do kuchni i zobaczyłam, że siedzą przy stole pijąc kawę. Uśmiechnęłam się do nich serdecznie i podeszłam do lodówki i wyjęłam z niej małą butelkę wody.
-Co kaca mamy po wczorajszej imprezie? haha- zaśmiała się mama, gdy opróżniłam butelkę.
-Taak i to jakiego gołwa tak mnie boli jakby miała mi zaraz eksplodować. Mamy jakieś tabletki przeciw bólowe?
- Tak powinny być w apteczce w łazience- powiedziała łagodnym głosem. Szybko udałam się na górę do łazienki i zaczęłam szperać po apteczce aż w końcu znalazłam wyjęłam jedną tabletkę z opakowania i połknęłam ją. Udałam się do pokoju położyłam się wygodnie na łóżku i wyciągnełam telefon z kieszeni.
Do Edyty:
Spotkajmy się za 10 minut w parku przy fontannie :* 
Włożyłam telefon z powrotem do kieszeni i zeszłam na dół. Ubrałam czerwone conversy i wybiegłam z domu wcześniej krzycząc do mamy, że wychodzę. Dość szybkim krokiem dotarłam do fontanny i usiadłam na ławce, była 15:06 więc Edyta ma jeszcze 4 minuty. Siedziałam i czekałam na nią rozmyślając jak to będzie mieszkać w jednym domu z Justinem. Po chwili poczułam czyjeś ręce zakrywające moje oczy, zdjęłam je i szybko się odwróciłam to był Kamil a zaraz za nim był Łukasz z Edytą.
-Hej! Długo już tu siedzisz?- Zapytała przyjaciółka siadając obok mnie.
-Nie, chwile temu przyszłam-powiedziałam uśmiechając się do niej.
-Masz jakieś plany na dzisiejsza noc?- zapytała z uśmieszkiem który nawet na chwilkę nie schodził jej z twarzy.
-Yyyyy nie mam  nic w planach oprócz porządnego wyspania się- powiedziałam z podejrzliwym wyrazem twarzy. Wiedziałam, że za tym zaskakująco dobrym humorkiem kryje się coś.- Co kombinujesz kochana?- zapytałam z podejrzliwym uśmieszkiem.
-No więc moja mama pojechała do koleżanki i wróci dopiero jutro wieczorem i pozwoliła mi zrobić małą nocną imprezkę pożegnalną dla cienie mogę zaprosić kogo chcę więc wybrałam chłopaków.- powiedziała a właściwie to prawie krzyknęła z podekscytowaniem. Ona jest taka słodka cieszą ją nawet najdrobniejsze rzeczy i dla tego zawsze umie mi poprawić humor. Ale nie myślcie sobie, że to taka wesoła, spokojna i opanowana dziewczynka ona potrafi być naprawdę wredna a wtedy to bez kija nie podchodź hahaha.
-I mam rozumieć, że nie mam wyjścia i muszę przyjść tak?
-Tak a jeśli nie będzie cię u mnie w domu o 20 to od razu cię ostrzegam, że przyjdę po ciebie i cię za uszy wyciągnę do mnie zrozumiano?- powiedziała z groźną miną.
-Tak jest panie generale- powiedziałam salutując a po chwili wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
*2 godziny później* 
Jest już 17: 36 a o 20 mam być u Edyty, a ja nadal nie wiem co mam wziąć do niej. Siedziałam w garderobie już dobre 20 minut, aż w końcu zdecydowałam się wziąć ten zestaw na jutro:
Spakowałam go do torby do której włożyłam jeszcze bieliznę, luźną koszulkę, szczoteczkę i szczotkę do włosów. Wzięłam torbę i zeszłam na dół, weszłam do kuchni i napisałam mamie karteczkę: 
Mamo jestem u Edyty wrócę jutro przed przyjazdem Justina tak jak się umawiałyśmy kocham cię 
Twoja Emilia :* 
Zostawiłam ją na wysepce i wyszłam z domu, spojrzałam na zegarek w telefonie była 19:48. Super mam 12 minut na dojście.Schowałam telefon z powrotem do kieszeni i ruszyłam w stronę domu mojej przyjaciółki. Droga minęła mi spokojnie dzięki czemu doszłam do domu Edyty na styk. Weszłam do jej domu który był mały ale przytulny, frontowe drzwi prowadziły do małego korytarzyka w którym znajdowały się wieszaki i szafka na buty, prowadził do średniej wielkości salonu połączonego z kuchnią całe pomieszczenie było w kolorze brzoskwiniowym a to wszystko dopełniały ciemno brązowe meble. Przy kuchni był drugi korytarz w którym  znajdowały się trzy sypialnie i dwie łazienki.Weszłam w głąb domu ale nikogo nie było w kuchni ani salonie sprawdziłam jeszcze sypialnie ale tam też ich nie było. Postanowiła sprawdzić na dworze i to był strzał w dziesiątkę siedzieli w zabudowanej altance w której znajdowały się fotele a na samym sierotku znajdowało się miejsce na małe ognisko a nad nim na w dachu była dziura przez którą wylatywał dym. 
-Hej czemu nikt mi nie powiedział, że tutaj siedzicie co? A ja was jak głupia po całym domu szukałam- powiedziałam siadając na fotelu pomiędzy moją przyjaciółką a Kamilem.
-No przecież pisałem ci sms'a, że siedzimy tutaj- powiedział pokazując mi sms'a. Sprawdziłam telefon i rzeczywiście była tam nieodebrana od wiadomość od niego.
-Rzeczywiście jest, sorry musiałam nie usłyszeć- powiedziałam patrząc na niego przepraszająco.
-Nic się nie stało, ale będziesz musiała mi wynagrodzić to, że nie odpisałaś i że miałaś pretensje o to, że ci nie powiedzieliśmy gdzie siedzimy.-mówiąc to na usta wkradł mu się łobuzerski uśmieszek.
-No dobra mów czego chcesz- powiedziałam stanowczo i udawałam,że nie boje się odpowiedzi ale tak na prawdę bałam się i to strasznie. Udał że się zastanawia i powiedział:
-.......
&&&
No i jest następny rozdział, mam nadzieję, że się podoba :) 
 Czytasz=Komentujesz 

poniedziałek, 30 marca 2015

Informacja

Przepraszam że tak długo nie dodaje rozdziałów mam małą blokadę wiem co będzie w kolejnych rozdziałach ale nie wiem jak to napisać..... postaram się jeszcze w tym tygodniu dodać jakiś rozdział .. jeszcze raz bardzo przepraszam

PS. Proszę komentujcie bo nie wiem czy jest sens pisać to opowiadanie :)

niedziela, 1 marca 2015

Rozdział 10

Jest 2 nad ranem a ja z Edytą jesteśmy nadal w klubie i tańczymy pijąc 5 drinka, więc obie byłyśmy już nie źle wstawione.
-Emi mam pomysł- powiedziała przyjaciółka na co się odwróciłam dając jej znak ręką żeby mówiła dalej.- Zaśpiewaj coś swojego teraz- powiedziała z wielkim uśmiechem.
-Przecież ja nie umiem śpiewać dziewczyno, oszalałaś? Chcesz, żebym się zbłaźniła?- kocham ją ale czasem jak coś wymyśli to aż mi się śmiać chce. 
-Słyszałam cię wiele razy i wiem jak śpiewasz i uważam że ślicznie śpiewasz- powiedziała i zaczęła mnie ciągnąć w kierunku sceny. Podeszłyśmy do Dj'a. Edyta coś mu powiedziała na ucho na co on kiwnął tylko głową i wyłączył muzykę. Wszyscy ałtomatycznie przestali tańczyć i spojrzeli w kierunku sceny. Edyta podała jakąś płytę Dj'owi i zeszła ze sceny po chwili usłyszałam melodię mojej piosenki i nie patrząc na nic zaczęłam śpiewać a ludzie tańczyć. (https://www.youtube.com/watch?v=FsMlgJJCzZQ). Po skończonej piosence zeszłam ze sceny i szybkim krokiem podeszłam do przyjaciółki która stała przy barze i czekała na mnie z drinkami które zamówiła dla nas.
-Byłaś świetna kochanie, zamówiłam ci drinka- powiedziała z wielkim uśmiechem i podała mi trunek.
-Dziękuję że mnie namówiłaś na to, było naprawdę cudownie- powiedziałam przytulając się do przyjaciółki po czym upiłam łyk mojego napoju. Stałyśmy już tam dobre 20 minut i rozmawiałyśmy gdy poczułam dwa silne ramiona oplatające do tyłu, odwróciłam się i zobaczyłam piękne brązowe oczy Kamila, mimowolnie się uśmiechnęłam i przytuliłam do chłopaka co oczywiście oddał. Oderwałam się od niego i zrobiłam to samo z Łukaszem.
-Dobra dobra koniec tej dobroci co miał znaczyć ten sms i to że nie odbierałeś telefonu i to że nas śledziliście co???? Gadać mi tu natychmiast???- powiedziałam lekko zdenerwowana stając obok przyjaciółki i w tym samym czasie co ona skrzyżowałam ręce na piersiach.
-No dalej tłumaczyć się nie mamy całej nocy- powiedziała po chwili podirytowana Edyta.
-No to miał być żart, chcieliśmy was lekko wystraszyć i tyle- powiedział uśmiechnięty blondyn.
-Lekko przestraszyć?? Lekko przestraszyć?- powiedziałam podchodząc do niego bliżej- Kamil to nie było ani trochę śmieszne wiesz jak ja się bałam a jednocześnie martwiłam jak nie odbierałeś telefonów?- krzyczałam bijąc go w klatkę piersiową.
Blondyn złapał moje nadgarstki i spojrzał się w moje oczy- Przepraszam nie chciałem żeby tak wyszło  naprawdę przepraszam, obiecuje że to się więcej nie powtórzy.- powiedział z poważną miną na co udałam że myślę i po chwili stanęłam na palcach i cmoknęłam go w nos, najpierw był trochę zaskoczony ale po chwili szeroką się uśmiechną. W klubie spędziliśmy jeszcze jakieś 2 godziny przez ten czas tańczyliśmy, wygłupialiśmy się i piliśmy. Ta noc na pewno na długo zostanie w mojej pamięci. droga z klubu zajęłam mi pół godziny biorąc pod uwagę to, że byłam po 8 drinkach i miałam na nogach wysokie obcasy. Weszłam cicho do domu zdjęłam buty i weszłam po schodach na górę i udałam się prosto do mojego pokoju. Wyciągnęłam z szafy luźną koszulkę, która ledwie zakrywała mi tyłek i czyste majtki. Udałam się do łazienki, wzięłam szybki odświeżający prysznic, ubrałam się i zmyłam makijaż. Wchodząc do pokoju zobaczyłam moją mamę siedzącą na moim łóżku.
-Jak tam na imprezie?? Opowiadaj wszystko ze szczegółami- powiedziała uśmiechając się i poklepując miejsce obok siebie. Usiadłam i zaczęłam jej wszystko opowiadać.
-Ogólnie było fajnie, to chyba była najlepsza impreza na jakiej byłam dotychczas.- powiedziałam gdy już skończyłam jej opowiadać.
-No to cieszę się, że ci się podobało-powiedziała całując mnie w czoło i wstając z łóżka- Dobrze idź już spać bo musisz się wyspać bo czeka nas ciężki dzień bo będziemy musiały iść do sklepu kupić ci jakąś sukienkę bo Justin mi powiedział, że chce cię poznać z jego znajomymi, więc zabierze cię na urodziny jednego z nich. A teraz śpij kochanie... kocham cię- powiedziała i wyszła z mojego pokoju. Przykryłam się kołdrom i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się o 14:27 szybko wstałam z łóżka ale zaraz tego pożałowałam bo zaczęła mnie boleć głowa i kręciło mi się w niej. Stałam tak chwilę i ruszyłam do szafy, postanowiłam się ubrać normalnie więc wyciągnęłam czarne leginsy, czarną bokserkę i do tego koszulę w kratkę czarno-czerwoną.Poszłam do łazienki rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Po skończonym prysznicu wytarłam się mięciutkim ręcznikiem i ubrałam wcześniej wybrany zestaw, postanowiłam że dzisiaj się nie będę malowała, więc chwyciłam suszarkę i zaczęłam suszyć włosy. Gdy je wysuszyłam związałam je w niedbałego koka i wyszłam z łazienki, chwyciłam telefon z mojej szafki nocnej i ruszyłam schodami na dół do mamy. Jak byłam już w połowie schodów usłyszałam, że moja mama rozmawia z jakimś facetem, wsłuchałam się w rozmowę i rozpoznałam że mama rozmawia ze Scooterem. Najprawdopodobniej rozmawiali o mnie bo wielokrotnie słyszałam moie imię ale nadal nie wiem o co im chodzi...........
&&&&& 
Mam nadzieje że rozdział się podoba.... miałam go dodać dopiero w przyszłym tygodniu ale postanowiłam że dodam dzisiaj ... miłego popołudnia kochani :) 

czwartek, 26 lutego 2015

Rozdział 9

Wstałam z fotela i od razu zostałam pociągnięta przed dom na asfalt, moją ulica nie jest zbyt ruchliwa więc mogliśmy spokojnie na niej być. Justin podszedł do auta i włączył piosenkę https://www.youtube.com/watch?v=rqbYj01Grag . Gdy piosenka rozbrzmiał z głośników chłopak zaczął tańczyć w jej rytmie. Na początku stałam z rękoma skrzyżowanymi na piersiach i tylko zerkałam co on robi. W chwili gdy piosenka się rozkręciłam noga bezwładnie zaczęłam mi podrygiwać i po chwili zaczęłam tańczyć razem z Justin'em, wszyscy patrzeli się na mnie z otwartą buzią, a ja uśmiechałam się i śmiałam tańcząc w rytm muzyki. Po skończonym tańcu, uświadomiłam sobie co właśnie zrobiłam i nie wiedziałam co mam zrobić czy uciec jak najdalej czy zostać i stawić czoło temu wszystkiemu. Stałam tam jak wryta i zastanawiałam się co zrobić i nagle usłyszałam zachrypnięty głos Justin'a:
-Dziewczyno byłaś świetna, nie umiem opisać tego odjęło mi mowę- powiedział ciągle w szoku- Masz ogromny talent Emi, nie możesz tego zmarnować, bynajmniej ja ci na to nie pozwolę, będziesz mieszkać ze mną i tam będę cię zabierał na moje próby z tancerzami i jak zobaczę, że jesteś gotowa wyjedziesz ze mną w trasę i bez dyskusji wszystko już jest załatwione a jeśli chodzi o trasę to Scooter na pewno się zgodzi.- powiedział i posłał mi spojrzenie które mówiło Nie wywiniesz się z tego i tak zrobię co będę chciał. 
Stałam tam i dokładnie przetwarzałam każde słowo które powiedział.
-No okej niech ci będzie zgadzam się w końcu żyje się tylko raz nie?- powiedziałam z niepewnym uśmiechem. Nie wiem czy dobrze robię zgadzając się na to ale za to wiem jedno kocham tańczyć i powinnam spróbować, żebym potem nie żałowała że nie skorzystałam z takiej okazji.
-Świetnie!! - prawie krzyknął z zadowolenia- To przyjedziemy po ciebie za 2 dni o 15 tak żeby na lotnisku byś godzinę przed odlotem.- powiedział a uśmiech nie schodził mu z twarzy, słodki jest z niego chłopak tylko szkoda, że to gwiazda, a ja jestem zwykłą dziewczyną i nie mam szans u niego. Weszliśmy do domu i pogadaliśmy jeszcze przez godzinę i goście pojechali bo mieli jeszcze coś do załatwienia. Zostałam z mamą i Edytą. Mama była w kuchni i pracowała przy komputerze a my siedziałyśmy u mnie w pokoju i się szykowałyśmy bo postanowiłyśmy, że pójdziemy na imprezę. Siedziałyśmy w mojej garderobie juz dobre 20 minut i nadal nie wiedziałyśmy co ubrać. W końcu zdecydowałam się na ten zestaw:
Położyłam ubrania na krześle i pomogłam poszukać coś Edycie, miałyśmy ten sam rozmiar więc pożyczałyśmy sobie ubrania. Po 5 minutach zdecydowała się na ten zestaw: 
Wzięłyśmy ubrania które wybrałyśmy i poszłyśmy do łazienki się przygotować. Ubrałyśmy się i zrobiłyśmy lekki makijaż, moja przyjaciółka spięła włosy w niedbałego koka a ja zrobiłam luźnego warkocza który opadł mi na lewe ramię. Gotowe do wyjścia zeszłyśmy na dół by pokazać się mojej mamie. 
-I jak??? Możemy iść tak na imprezę???- zapytałam mamy a ta odwróciła głowę w naszą stronę i pokazała gestem ręki żebyśmy zrobiły obrót co wykonałyśmy. Moja mama tylko się uśmiechnęła pokiwała głową na tak i wróciła do poprzedniego zajęcia. Gdy stałyśmy przed drzwiami krzyknęłam jej tylko, że wrócę późno i razem z Edytą wyszłyśmy z domu w kierunku klubu. Po drodze dostałam sms'a stanęłam i wyciągnęłam telefon z kieszeni mojej kurtki. Przejechałam palcem po wyświetlaczu i nacisnęłam na kopertę.
od: Nieznany
Spotkajmy się w czwórkę przy fontannie w parku. Kamil 
Zapisałam sobie jego numer i odpisałam że nie ma sprawy. Szybkim krokiem udałyśmy się w stronę parku po 10 minutach byłyśmy już na miejscu, ale nikogo tam nie było sprawdziłam jeszcze raz sms'a czy to na pewno tutaj. 
-No to tutaj miałyśmy przyjść, no ale nikogo tutaj nie ma..... Nie podoba mi się to wszystko.- powiedziałam i spojrzałam na przyjaciółkę, która się rozglądała do okoła nas. 
-Mi też się to zaczyna nie podobać.... Zadzwoń do nich i spytaj się gdzie są- powiedziała a ja wybrałam numer Kamila i nacisnęłam zieloną słuchawkę po trzech sygnałach połączenie został odrzucone. Trochę mnie to wkurzyło.
- Ten idiota mnie odrzucił!- powiedziałam zła i spojrzałam na Edytę, która patrzyła się na mnie z przerażeniem.- Nie wiem jak ty ale ja tu nie będę czekac na tych idiotów nie mam ochoty bawić się w ich gierki. Idziemy na tą imprezę???- zapytałam z nadzieją w głosie. Ona tylko pokiwała głową. Złapałyśmy się pod ramie i ruszyłyśmy w stronę wyjścia z parku. 
-Jak myślisz oni chcieli zrobić takim czymś?- zapytała lekko przestraszonym głosem.
-Nie mam zielonego pojęcia ale nie mam ochoty się w to bawić chcę miło spędzić wieczur z moja najlepszą przyjaciółką.- powiedziałam posyłając jej uspokajający uśmiech, który od razu odwzajemniła. Gdy już dochodziłyśmy do wyjścia z parku usłyszałyśmy, że ktoś za nami idzie więc przyśpieszyłyśmy krok. Odwróciłam delikatnie głowę by zobaczyć kto za nami idzie i zobaczyłam tych idiotów.
- Nie odwracaj się, idą za nami ... udawaj że ich nie widzimy-wyszeptałam tak żeby mnie nie usłyszeli na co ona delikatnie kiwnęła głową. Byłam mega przerażona ale nie pokazywałam tego po sobie, nie wiedziałam co chcą zrobić i to mnie jeszcze bardziej przerażało. Po 15 minutach drogi doszłyśmy pod klub, spojrzałam za siebie ale ich już tam nie było, odetchnęłam z ulgą i weszłam za przyjaciółką do klubu, w śerodku był cudowny dużo świateł, wielki parkiet tak jak lubię to był nasz ulubiony klub, zawsze do niego przychodziłyśmy więc cały personel nas znał nawet ochroniarz, dzięki temu wchodziłyśmy pez płacenia i bez kolejki, będę za tym tęsknić.....(tak wyglądał klub) 
Podeszłyśmy do baru i zamówiłyśmy sobie po jednej kolejce, wypiłyśmy ją i poszłyśmy na parkiet akurat leciała moja ulubiona piosenka Beyonce-Run the World (https://www.youtube.com/watch?v=VBmMU_iwe6U
$$$$$$
Przepraszam że tak długo nie pisałam ale miałam małe problemy z komputerem... Teraz postaram się dodawać posty na bieżąco :) Jeszcze raz was przepraszam
p.s. Mam nadzieje że rozdział się podoba. 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ !! 

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Rozdział 8

-O nie nie nie, nic nie pokazujemy, przecież wiesz że nie lubię oglądać tych filmików bo przywołują przykre wspomnienia.-powiedziałam lekko podenerwowana
-Tańczysz?- zapytał Jastin patrząc na mnie zaciekawionym wzrokiem.
-Właściwie to tańczyłam, nie jestem w tym dobra więc jaki ma sens to robić.... nie ma sensu więc przestałam-powiedziałam obojętnie i wstałam kierując się do kuchni by ochłonąć. 
                                                                          ***Oczami Edyty***
-Czemu już nie tańczy, bo nie wydaje mi się, że tylko dla tego, że rzekomo źle tańczy?- widać, że Biebera interesuje nasza emi, bo o wszystko wypytuję ta to ma szczęście wszyscy przystojniacy na nią lecą ale, rzadko któremu udaje się podbić jej serce. 
-Emili jakiś czas temu złożyła papiery do najlepszej szkoły tanecznej, ale jej nie przyjęli bo stwierdzili, że nie jest za dobra, żeby uczęszczać do ich szkoły i od tamtej pory Emilia już nie tańczy.- opowiedziałam im całą historię z tańcem emi i zastanawiałam się czy dobrze, żę im powiedziałam chociaż i tak by się dowiedzieli bo pewnie mama emi by im powiedziała. No ale cóż raz grozi śmierć nie? 
-Może mogli byśmy coś z tym zrobić prawda Scoot?- spojrzał na mężczyznę a ten kiwnął tylko głową- NO tylko musieli byśmy zobaczyć jakieś nagranie jak tańczy.
-Oczywiście zaraz przyniosę-powiedziała i wyszła. 
                                                                       **Oczami Emili***
Weszłam do kuchni i usiadłam na podłodze opierając się o ścianę. Czy ona nie może zrozumieć że ja nie chcem wracać do tego co było? To naprawdę jest dla mnie trudne bo ja kocham tańczyć, ale skoro nie jestem za dobra, żeby tańczyć w jakiejś durnej szkole tanecznej to po co mam się wysilać? To nie ma sensu po co mam znowu słuchać jak się ze mnie śmieją i mówią że nie mam talentu, już dosyć się tego nasłuchałam. Dobra trzeba się ogarnąć i tam wracać bo matka zaraz będzie miała jakieś dąsy, że uciekłam od nich. Wstałam z podłogi i poszłam do salonu.
-Gdzie moja mama?- zapytałam gdy jej nie zauważyłam na fotelu na którym jeszcze niedawno siedziała. -Poszła po nagranie zaraz przyjdzie.- powiedział Scooter i się do mnie serdecznie uśmiechnął. Jezu i znowu się zacznie. Usiadłam obok przyjaciółki na fotelu i spokojnie czekałam na powrót mojej rodzicielki, po jakimś czasie wróciła do nas.
-To co oglądamy?-Zapytała i spojrzała na mnie wzrokiem który mówił Nawet nie wasz się odmawiać bo i tak go włączę. Nie miałam wyjścia więc skiwnełam głową a ona sie tylko uśmiechnęła i włączyła film: https://www.youtube.com/watch?v=-BuXdkivPOY
Nie chciałam go oglądac więc wyciągnęłam telefon i zaczęłam oglądać zdjęcia z galerii, gdy tylko filmik się skończył schowałam telefon do kieszeni i czekałam aż się zacznie. 
-I to miał być ten fatalny taniec? To oni chyba się nie znają albo są ślepi przecież to było fantastyczne, naprawdę nie rozumiem dlaczego cię nie przyjęli przecież ty jesteś świetna..... jak będziesz u mnie mieszkać to jak będziesz chciała to będę mógł cię pouczyć trochę oczywiście jeśli będziesz chciała.- powiedział cały czas się uśmiechając, troche mnie to zdziwiło bo myślałam, że zacznie mnie krytykować i wgl. a ty taki komplement i do tego ta propozycją. 
- No nie wiem bo już dawno nie tańczyłam i pewnie wyszłam z wprawy- powiedziałam cichym i skrępowanym głosem.
-No to może wyjdziemy przed dom na asfalt i zatańczymy coś co?- zapytał z nadzieją wymalowaną na twarzy i w głosie, na co się uśmiechnęłam.
-No okej tylko ostrzegam, że ja naprawdę długo nie tańczyłam i trochę już pozapominałam. 
-Nic nie szkodzi przypomnisz sobie, ja ci w tym pomogę.-powiedział wstając i podając mi rękę którą chętnie chwyciła...........
                                                                $$$$$
Jak wam się podoba kolejny rozdział. Proszę komentujce czy wam się podoba bo nwm czy jestem w tym dobra i czy mam pisać dalej :) 

środa, 21 stycznia 2015

Rozdział 7

Obudziło mnie wołanie mojej mamy, leniwie wstałam z łóżka i poszłam do salonu gdzie siedziała moja rodzicielka z jakimś mężczyzną.
-Cześć kochanie widzę, że cię obudziłam haha idź się doprowadź do porządku i wtedy pogadamy chyba że chcesz żeby chłopcy się przestraszyli- powiedziała moja rodzicielka powstrzymując śmiech.
-haha bardzo śmieszne.... mamo ale tam siedzi tylko jeden mężczyzna więc czemu mówisz w liczbie mnogiej?
-Drugi zaraz dojdzie wiec idź się ogarnij kochanie.- jak powiedziała tak zrobiłam, poszłam do pokoju wzięłam bieliznę i weszłam do łazienki.Wzięłam szybki prysznic i ubrałam bieliznę. Stanęłam przy lusterku i zaczęłam suszyć włosy. Wysuszone uczesałam w niedbałego koka i zrobiłam lekki makijaż. Wychodząc z łazienki usłyszałam, że moja rodzicielka rozmawia o mnie z jakimś chłopakiem. Dziwiło mnie to bo jeszcze jakieś 10 minut temu był tam tylko mężczyzna około 40. Weszłam do pokoju i podeszłam do szafy wybrałam z niej ten zestaw:
Gotowa zeszłam na dół gdzie siedziała moja mama z nieznajomymi gośćmi.Weszłam i rozmowy ucichły i wszyscy spojrzeli na mnie uśmiechnęłam się życzliwie do wszystkich i usiadłam na poręczy od fotela na którym siedziała moja mama.
-Córciu to jest Scooter a ten młodzieniec to Justin- powiedziała i wskazała na mężczyzn którzy bacznie mi się przyglądali.
-Cześć jestem Emilia ale mówcie na mnie emi- podałam im rękę i serdecznie się uśmiechnęłam co odwzajemnili.-No to o czym chciałaś mi powiedzieć,że zwaliłaś mnie z łóżka o przed 10? Hmmmm?- zapytałam żartobliwie patrzac na mamę.
-No okej już ci mówię .. tak sobie pomyślałam, że zalatwie ci kogoś kto by się tobą zaopiekował w L.A bo ja będę miała dużo pracy a babcia ma swoje zajęcia i była byś cały czas sama więc pomyślałam o Scooterze co ty na to?
-Ale wiesz nie chcę komuś zawracać głowy moją osobą świetnie dała bym sobie radę sama.
-Ależ nie będziesz nam zawracać głowy nie przesadzaj, zamieszkasz z Justinem w jego willi w L.A- powiedział z wielkim uśmiechem i spojrzał na Justina który cały cas mnie lustrował swoim wzrokiem.
Spojrzałam na niego i dopiero teraz zauważyłam, że to jest Justin Bieber we własnej osobie, wyglądał bombowo a dokładnie to tak:




-Oczywiście, nie będziesz przeszkadzać wręcz przeciwnie w końcu będę miał z kim spędzać czas a nie tylko ludzie ze studia no i mój przyjaciel, w moim towarzystwie brakuje mi dziewczyn w twoim wieku-powiedział cały czas się uśmiechając do mnie. Zarumieniłam się i spuściłam głowę tak, że włosy zasłoniły moje czerwone policzki. Siedzieliśmy tak i rozmawialiśmy aż usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Ja otworze- powiedziałam i poszłam otworzyć.
-Hej kocie co tak wcześnie?- przywitałam się z przyjaciółką i wpuściłam ją do środka.
-Czemu wcześnie przecież ci mówiłam, że będę o 14 i jestem a i chłopcy do nas troszkę później dołączą bo mają coś do załatwienia.- powiedziała i poszłyśmy do salonu-O widzę, że masz gości może przyjdę później- powiedziała i już chciała iść w stronę drzwi ale ją zatrzymałam.
-Nie nie nie nigdzie nie idziesz zostajesz z nami....- powiedziałam i zaprowadziłam ją na drugi fotel i posadziłam ją na nim a ja usiadłam na jej kolanach, żeby nie mogła wstać.
-Może pokażemy chłopakom filmiki jak tańczysz z edytą i wiktorią co?- zapytała moja rodzicielka.
-.....
                                                                    $$$$
Jak myślicie Emili zgodzi się pokazać Justinowi te filmiki??? Mam nadziej że rozdział się podoba :) miłej nocy :*


poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział 6

-Tak sobie pomyślałam, że może twoja mama pojedzie tam sama a ty zostaniesz tu i będziesz pracowała i się uczyła i wtedy będziemy się widywać i spotykać- słuchałam jej z uwagą i przetwarzałam każde słowo wypowiedziane przez nią, ale coś mi mówiło,że to nie przejdzie bo znam moją mamę i wiem że nie zostawiła by mnie samej z tym wszystkim i jak bym jej to powiedziała co teraz mi powiedziała Edyta to na pewno nie przyjeła by tego awansu i zmarnowała by szansę na lepsze życie dla niej. Wiem, że mojej mamie jest teraz trudno finansowo i od dłuższego czasu marzył jej się awans bo to by rozwiązało wszystkie problemy finansowe. Nie mogę jej tego zrobić, muszę to wszystko przeboleć i zgodzić się na ten wyjazd, tylko jak ja to powiem Edycie.
-To świetny pomysł na pewno się uda- powiedział blondyn uśmiechając się do mnie, a ja mu posłałam wymuszony delikatny uśmiech.
-Ehhhh wiecie co przemyślałam to sobie teraz i postanowiłam, że pojadę  z nią do L.A- gdy to mówiłam w gardle rosła mi coraz większa gulka przez co słowa bardzo ciężko było mi cokolwiek powiedzieć.
- Co ale jak to? Zostawisz teraz mnie i to wszystko na co tak ciężko pracowałaś???- powiedziała to z wielkim żalem w głosie i ze łzami w oczach, widziałam że jest jej ciężko ale mi też nie jest teraz to wszystko tak po prostu zostawić.
-Przecież znasz moją mamę nie zostawi mnie samej z tym wszystkim, a wiesz przecież jak jest jej ciężko teraz finansowo, a ten awans wszystko by zmienił było by jej lżej. Wiesz przecież, że zrobiła bym wszystko żeby było jej dobrze i była szczęśliwa- powiedziałam patrząc to raz na przyjaciółkę to raz na chłopaków.
-Masz rację, powinnaś jechać, tylko błagam nie zapomnij o mnie kochanie- powiedziała i zaczeła płakać, przytuliłam ją i zaczęłam gładzić po włosach.
-Nie zapomnę cię miśka... ciebie nie da się zapomnieć- wyszeptałam jej do ucha mocniej do siebie wtulając po chwili dołączyli do nas chłopcy i powalili nas na łóżko. Leżałam na plecach a nade mną był kamil, patrzeliśmy sobie głęboko w oczy, po chwili zaczął zbliżać swoją twarz do mojej, ale gdy był już blisko mojej twarzy zaczął mnie łaskotać łukasz też łaskotał edyę obie śmiałyśmy się i wiłyśmy pod chłopakami.
-Proszę przestań hahahaha proszę brzuch mnie już boli ze śmiechu- powiedziałam przez śmiech, ale żaden z nich nie przestał nas łaskotać.
-Najpierw musicie powiedzieć, że nas bardzo lubicie i że nie możecie bez nas żyć- powiedział brunet i oboje się cwaniacko uśmiechnęli do nas.
-okej okej bardzo was lubimy i nie możemy bez was żyć- powiedziałyśmy równo przez śmiech i chłopaki przestali nas łaskotać i zaczęli się z nas śmiać, nie wiedziałyśmy z czego się tak śmieją więc szybko zrzuciłyśmy ich z siebie i pobiegłyśmy do lusterka kiedy zobaczyłyśmy swoje odbicia zaczęłyśmy się śmiać, miałyśmy rozczochrane włosy które stały na wszystkie strony i rozmazany makijaż na pół policzek.
-Jezu jak my wyglądamy to wasza wina- powiedziałam przez śmiech i rzuciłyśmy w nich poduszkami które leżały na fotelu. Podeszłyśmy do nich i usiadłyśmy na nich okrakiem i się przytuliłyśmy.
                                                                                     ***3 godziny później****
-No to narazie, napisze do cb wieczorem jeszcze- powiedziałam do przyjaciółki.
-Okej- powiedziała i wyszła chłopcy wyszli jakąś godzinę temu więc mam czas na rozmowę z mamą.
Poszłam do kuchni ale nie było jej tam, sprawdziłam jeszcze w salonie i w jej sypialni ale nigdzie jej nie było więc postanowiłam sprawdzić na tarasie to był strzał w dziesiątkę siedziała na kanapie ogrodowej i czytała książkę.
-Wszędzie cię szukałam- powiedziałam siadając obok niej i kładąc głowę na jej ramieniu.
-No to już mnie znalazłaś... wiesz co córciu myślałam dzisiaj o tym wszystkim i doszłam do wniosku, że nie przyjmę tego awansu- powiedziała gładząc moją dłoń kciukiem.
-Ja też o tym myślałam i doszłam do przeciwnego wniosku, masz przyjąć ten awans, tak będzie lepiej dzięki temu będzie nam lżej w życiu i będziemy mogły spokojnie pospłacać wszystkie długi nie martwiąc się, że braknie nam na najpotrzebniejsze, rzeczy- powiedziałam łagodnym głosem patrząc jej w oczy.
-A co z twoją szkołą i ze znajomymi? Przecież nie zostawisz ich tak.
-To są tylko studia artystyczne, w każdej chwili mogę je przerwać a znajomych przecież mogę sobie znaleść nowych a jeśli chodzi o edytę to przecież będziemy się kontaktowały a jak już staniemy na nogi tam i będę miała własne mieszkanie to będę chciała ją zabrać do siebie.- powiedziałam uśmiechając się do mamy i ponownie mocno się do niej wtulając- Już jest wszystko dokładnie przemyślane jak była dzisiaj u mnie z chłopakami to rozmawialiśmy i doszłyśmy właśnie to takiego wniosku, więc się nie martw tylko dzwoń do szefa i mów mu, że przyjmujesz awans.- powiedziałam podając jej telefon, który wcześniej wyjęłam z jej kieszeni.
-Jesteś kochana, dziękuję- powiedziała całując mnie w głowę i wybrała numer szefa i nacisnęła zieloną słuchawkę. Rozmawiała z nim około godziny, aż w końcu wróciła do mnie.- Za 3 dni mamy lot , już wszystko jest załatwione, będziemy przez jakiś czas mieszkać u babci do puki nie znajdziemy sobie czegoś fajnego.
-Okej. Dobra mamuś choć uż do domu bo robi się chłodno.-powiedziłam wstając z kanapy i podając jej rękę.
-Dobrze.- weszłyśmy do domu obie się rozdzieliłyśmy mama poszła do kuchni robić kolację a ja poszłam do swojego pokoju, żeby napisać do Edyty.
Do Edyty:
"Już wszystko jest załatwione lot mamy za 3 dni i będziemy mieszkać u mojej babci :) Kocham cię :*"
Odłożyłam telefon na szafkę nocną i podeszłam do szafy żeby wziąć piżamę. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w piżamę i podeszłam do lusterka, żeby zmyć makijaż po 10 minutach byłam gotowa.Weszłam do pokoju i wzięłam telefon , miałam dwa nieodebrane połączenia i smsa od Edyty nacisnęłam na kopertę i zaczęłam czytać.
Od Edyta:
"To fajnie, jutro przyjdę po cb z chłopakami gdzieś tak o 14 ewentualnie przyjdę sama bo oni lubią pospać tak do 15-16"
Do Edyta:
"Aha okej to będę czekać... Ciesze się z tego wyjazdu do L.A bo tam jest dużo przystojniaków i może gdzieś na mieście spotkam jakąś gwiazdę hahaha :) "
Od Edyta:
"Hahaha a co z kamilem? Wiesz jeśli chcesz z nim być to bądź ale uważaj bo on bawi się wszystkimi dziewczynami i boje się, że jesteś kolejną ofiarą :( "
Do Edyta:
"Naprawde??? :O Dobrze że mi powiedziałaś bo miałam zamiar być z nim na odległość ale teraz po tym co mi napisałaś to nie chcę"
Od Edyta:
" Zrobisz misia jak chcesz ale radziła bym ci zrobić taj jak mówisz bo nie chcę żebyś cierpiała :*"
Od Edyta:
" Wiem misia i za to cię kocham :* dobra lecę do jutra :) będę czekać :)"
Odłożyłam telefon na szafce nocnej  i poszłam do mamy akurat była w kuchni zalewała kisiel dla nas.
- Oooo ty wiesz co dobre - powiedziałam i oblizałam usta a mama się zaśmiała
-Zamieszaj sobie i jedz- powiedziała wychodząc z kubkiem do salonu i sadając na kanapie wziełam swoją porcję kisielu i usiadłam obok niej. Siedziałyśmy tak i oglądałyśmy jakiś film aż zauważyłam że mama już zasypia.
-Mamo może już sie położymy spać bo widz, że już zasypiasz i ja tez jestem już zmęczona- powiedziałam z troską w głosie.
-Masz rację powinnyśmy już iść spać bo jest po 23 w nocy. Dobranoc.- powiedziała i poszła do pokoju ja wyłączyłam i też poszłam do sypialni. Położyłam się na łóżku i oddałam się w objęcia mofeuriusza.
                                                                                       $$$$
Przepraszam że tak długo nie dodawałam rozdziału ale miałam małe problemy i nie miałam kiedy, ale za to ten rozdział jest dłuższy teraz postaram się dodawać częściej rozdziały :)

wtorek, 6 stycznia 2015

Rozdział 5

Zamknęłam lodówkę i oderwałam się od blondyn. Po ciuchu poszłam zobaczyć kto to i zobaczyłam moją mamę. Wróciłam szybko do kamila:
-Moja mama wróciła do domu. Schowaj się a ja odwrócę jej uwagę i jak nie będzie widziała to pójdziesz tam do łukasza i edyty i bądźcie u mnie w pokoju ja zaraz do was dołączę.-powiedziałam szeptem tak, żeby mama nas nie usłyszała. On tylko przytakną i schował się za drzwiami.
-Cześć mamo!- krzyknęłam tak żeby mnie usłyszała i po chwili weszła do kuchni- jak było w pracy?- zapytałam siadając przy stole tak żeby widzieć drzwi.
-W pracy jak w pracy cały czas ciężko, ale mam też dobre wieści.- powiedziała z uśmiechem i usiadła na przeciwko mnie tak że siedziała tyłem do drzwi więc nie zauważyła jak blondyn wychodził.
-Jakie?- zapytałam z zaciekawieniem, bo mama bardzo rzadko była tak szczęśliwa, po powrocie z pracy jak dziś.
-Dostałam awans na dyrektora oddziału kosmetycznego.
-Super! Tak się cieszę mamo- podeszłam i mocno ją przytuliłam.
-Jest jeszcze coś co musisz wiedzieć- powiedziała a jej mina stała się bardzo poważna. Przestraszona usiadłam na swoim miejscu.-Musimy się przeprowadzić do Los Angeles.
-Co ??? Ale ja tu mam szkołę, pracę, znajomych nie mogę tego zostawić.- powiedziałam ledwo powstrzymując się od płaczu
-Wiem, ale to jest nasza życiowa szansa na lepsze życie.... wiem że to jest dla ciebie trudne ale musimy spróbować. Będziemy tu przyjeżdżać.
-No nie wiem... pozwól że to przemyśle. Idę do swojego pokoju bo mam gości.- powiedziałam i poszłam do pokoju. Już wszyscy tam byli i rozmawiali, gdy weszłam rozmowy ucichły i wszyscy spojrzeli na mnie a mi spłynęła pojedyncza łza, którą szybko otarłam. Usiadłam  na fotelu i nie obecnym wzrokiem patrzyłam na ścianę na której wisiał zdjęcie moje i edyty. Po chwili z transu wyrwał mnie głos blondyna i mojej przyjaciółki:
-Co się stało?- zapytali równocześnie na co delikatnie się uśmiechnęłam, ale oni nadal byli całkowicie poważni było widać, że się martwią.
- Moja mama dostała awans na dyrektora oddziału kosmetycznego- powiedziałam z miną która nie oddawała żadnych emocji.
-To powinnaś się cieszyć, a nie smutasz- powiedziała i uśmiechnęła się do mnie.
-Nie wiem z czego tu się cieszyć skoro jak ona przyjmie ten awans to będziemy  musiały się przenieść do LA. - powiedziałam i kolejna łza spłynęła po moim policzku, którą starł blondyn i mnie mocno przytulił podnosząc do góry i oplótł moje nogi wokół swoich bioder. Wtuliłam się mocniej do niego i zaczęłam płakać. Po chwili postawił mnie na ziemi i chwycił moją twarz w dłonie i uśmiechnął się do mnie, nie wiem jak on to zrobił ale patrząc na ten pięknu uśmiech, nie umiałam się powstrzymać i się szeroko uśmiechnęłam.
-Nie smuć się. Taka śliczna dziewczyna jak ty powinna cały czas się uśmiechać.- powiedział a ja sie zarumieniłam, na co on się jeszcze szerzej uśmiechnął.
-Dziękuję- powiedziałam i pocałowałam go w policzek, a on spojrzał mi głęboko w oczy a potem na usta i już wiedziałam co chce zrobić, więc postanowiłam przejąć kontrolę i go pocałowałam. To był delikatny pocałunek pełen uczucia który on po chwili pogłębił. Czułam się w tym momencie niesamowicie w brzuchu miałam motyle które mnie łaskotały. Nagle usłyszałam chrząknięcie za nami i szybko się od siebie oderwaliśmy a ja spuściłam głowę, żeby nikt nie zauważył jak się rumienię.
-Słodko wyglądasz jak się rumienisz- szepną mi do ucha kamil i poszedł usiąść. Edyta chwyciła mnie za rękę i wyszła że mną za drzwi.
-I co jak było?- zapytała z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Ale co było?- zaczęłam się z niej śmiać bo zaczęła się wkurzać a ona jak się denerwuje ma śmieszną minkę.
-No pocałunek jak pocałunek- powiedziałam a przyjaciółka popatrzała na mnie z zabujczą miną- No okej okej tylko nie bij było zajebiście!! Jeszcze nigdy czegoś takiego nie przeżyłam... on zajebiście całuje a te jego usta ahhhhh tego nie da się opisać- powiedziałam opierając się o drzwi i patrząc na przyjaciółkę z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Wiedziałam, że to się tak skończy...... specjalnie cię poznałam z nim bo wiedziałam że pasujecie do siebie.
-Ale szkoda, że muszę wyjechać- powiedziałam ze smutkiem w głosie.
- Mam pomysł-powiedziała i mnie tym zaciekawiła.
-No to mów zrobię wszystko żeby tu zostać z wami.- powiedziałam z nadzieją w głosie
-To chodź do chłopaków tam ci wszystko powiem- powiedziała i otworzyła drzwi i weszła do pokoju, usiadła obok łukasza a ja chciałam usiąść na drugim fotelu ale blondyn złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie na kolana.
-Kobieto zacznij wreszcie gadać bo się niecierpliwie.- mówiąc to prawie krzyczałam z zniecierpliwienia.
-No okej.... tak sobie pomyślałam że........
$$$
I jak wam się podoba 5 rozdział?? Przepraszam że tak długo nie dodawałam ale żle się czułam przez kilka dni mnie bolała głowa. Mam nadzieje że rozdział się podoba.

niedziela, 4 stycznia 2015

Rozdział 4

Obudziłam się i spojrzałam na zegarek w telefonie.
-O kurde!!!!!!!!!- krzyknęłam tak głośno, że kamil się obudził.
-Co jest?- zapytał z zaspaną miną.
-Jest już 13:20 mamy 40 min na ubranie się i posprzątanie tego wszystkiego.- mówiąc to ostatnie wskazałam na stolik i fotele na których było pełno butelek po piwie, chipsay oraz łupinki słoneczniku. Wstałam i podeszłam do szafy i wyciągnęłam ten zestaw tylko bez słuchawek: 
Poszłam do łazienki ubrałam się a włosy związałam w niedbałego koka i wyszłam z  łazienki. Z ciekawości weszłam do pokoju gdzie powinien spać łukasz i zauważyłam, że obok niego leży edyta i mocno się do niego wtula a on do niej. Widząc to postanowiłam dać i mjeszcze chwilkę i wyszłam z pokoju kierując się do mojej sypialni. Weszłam i zauważyłam, że kamil siedzi na łóżku i chowa twarz w dłonie. Podbiegłam i ukucnęłam przed nim: 
-Co się stało?- zapytałam z troską w głosie. Naprawdę się martwiłam no bo co byś zrobiła gdybyś widziała chłopaka jeszcze kilka minut temu zadowolonego a teraz widzisz go smutnego. Na pewno też byś się martwiła tak jak ja teraz.
-Nic się nie stało, po prostu lep mi pęka.- powiedział i spojrzał się na mnie z wielkim uśmiechem. 
-Aha, może chcesz tabletkę?
- Nie .... chcę ciebie- jak to powiedział to się uśmiechał i patrzał mi głęboko w oczy i się uśmiechał. Zaraz potem przybliżył swoją twarz do mojej i spojrzał mi się na usta a zaraz potem znowu głęboko w oczy. Już byliśmy blisko pocałunku ale się odsunęłam. 
-Yyyyy powinniśmy tu posprzątać zanim wróci moja mama.- powiedziałam ze zmieszaniem w głosie. 
- tak masz rację powinniśmy ty ogarnąć- powiedział z wymuszonym uśmiechem ale wiedziałam że to tylko żeby ukryć że jest smutny.
-No to .... ja pójdę po worek na śmieci a ty zacznij już tu trochę ogarniać.- powiedziałam i wyszłam z pokoju, ale zdążyłam zauważyć że przytakną lekko głową. Wzięłam z kuchni czysty worek na śmieci i wróciłam do kamila i pomogłam mu sprzątać co zajęło nam w sumie 10 min, co znaczyło żę mamy jeszcze 15 min do powrotu mojej mamy. 
-Dobra mamy jeszcze 15 minut aż moja mama wróci więc może chodźmy ich obudzić co?- zapytałam z uśmiechem blondyna. 
- Okej.- tylko tyle powiedział i wyszedł z pokoju kierując się do pokoju gdzie spały nasze gołąbeczki a ja zaraz za nim. Gdy weszliśmy oni jeszcze spali więc wskoczyliśmy im na łóżko i zaczęliśmy krzyczeć. 
-Wstawać śpiochy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Od razu się zerwali i uśedli na łóżku z wystraszoną i zarówno zmęczoną miną. 
- No nareszcie wstały nasze gołąbeczki hahaha- krzyknęłam i razem z kamilem zaczęliśmy się śmiać, za co oboje dostaliśmy poduszką.
- No dobra koniec tych żartów wsawać i się ubierać bo za 13 minut będzie moja mama.- powiedziałam i wyszłam razem z blondynem do kuchni. 
- To co jemy na śniadanie?- zapytałam otwierając lodówkę. 
- Nie wiem ale na pewno coś wymyślisz.- powiedział i przytulił mnie od tyłu i po chwili usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu......
$$$
Przepraszam że wczoraj nie dodałam rozdziału ale strasznie mnie głowa bolała i nie miałam siły..... mam nadzieję że rozdział się podoba :) piszcie opinię w komentarzach :) 

piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 3

Usiadłam na podłodze obok przyjaciółki i otworzyłam sobie desperados zębami i wypiłam pół butelki za jednym zamachem..... Tak tego potrzebowałam, potrzebowałam procentów, żeby przestać myśleć o tym co się stało. Edyte nie zdziwiło moje zachowanie bo wiedziała, że dzięki temu nie będę myśleć o problemach i będę się dobrze bawić i nie przejmuje się że będę pijana bo wie, że to się nie stanie bo mnie ciężko upić. Z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk mojej ulubionej piosenki: https://www.youtube.com/watch?v=Bznxx12Ptl0
Wstałam i wyciągnęłam rękę do przyjaciółki.
-Zatańczymy?- zapytałam przyjaciółki.
-Ależ oczywiście- powiedziała i obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Widziałam że chłopcy nam się przyglądają, więc postanowiłyśmy ich trochę zabawić i zaczęłyśmy bardziej wyzywająco tańczyć a oni zaczęli krzyczeć i wiwatować.Wszyscy się śmialiśmy a chłopcy nam się bacznie przyglądali i było widać że oni chcieli by z nami tak tańczyć jak ja z edytą, więc odwróciłam się do niej przodem i powiedziałam jej mój plan, który polegał na tym,  że on wyciąga łukasza a ja kamila do tańca. Bardzo się jej spodobał mój pomysł i od razu się zgodziła. Podeszłyśmy do chłopaków i wyciągnęłyśmy ich na parkiet, na początku stawiali opór ale jak zobaczyli, że i tak nie mają szans to odpuścili i się poddali.Oplotłam ręce wokół szyi kamila a on swoje położył na moich  biodrach i w takiej pozycji tańczyliśmy przez jakieś 5 min, później obróciłam się do niego tyłem i położyłam głowę na jego ramieniu a jedną rękę położyłam mu z tyłu głowy a drugą trzymałam na jego rękach, które trzymał u dołu mojego brzucha. Bardzo fajnie mi się z nim tańczy, mam takie dziwne uczucie w brzuchu gdy jest przy mnie a nic nie mówię o tym jak mnie dotyka bo wtedy się rozpływam.Po jakiś 20 minutach zobaczyłam, że łukasza i edyt nie ma, co mnie trochę zdziwiło bo jeszcze nie dawno widziałam jak tańczą tuż przy nas. Oderwałam się od kamila i zobaczyłam że siedzą na fotelu i jak gdyby nigdy nic całują się, aż mi się cieplutko zrobiło na sercu jak tak na nich patrzyłam wyglądali tak słodko. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za biodra i odwraca w swoją stronę bez wątpienia to był kamil. Uśmiechnął się do mnie co odwzajemniłam, nasze twarze dzieliły milimetry i już myślałam że się pocałujemy, ale podeszła do nas edyta:
-Emili twoja mama napisała ci sms'a- powiedziała i podała mi telefon, wzięłam go i zaczęłam czytać i kątem oka widziałam zawiedzioną minę blondynka. Czy to możliwe, że mu się podobam? Nie to nie może być prawda, bo przecież kto by chciał taką jak ja, i to do tego taki przystojniak jak on. Nie to nie jest prawda, wydaje mi się tylko.Z rozmyśleń wyrwał mnie głos przyjaciółki.
-I co tam pisze?- zapytała z troską w głosie.
-Że mamy chatę wolną do jutra do godziny 14- powiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy- mama od razu z pracy jedzie do koleżanki bo ma urodziny i ją zaprosiła.To co zostajecie u mnie na noc? Ja nie mam nic przeciwko- powiedziałam z nadzieją w głosie i wielkim uśmiechem na twarzy.
-Oczywiście ze zostajemy- powiedzieli chórem na co się wszyscy się zaśmialiśmy. Edyta poszła do łukasza i usiadła mu na kolanach, to takie słodkie. Kamil obrócił mnie w jego stronę i podniósł mnie a ja oplotłam nogi wokół jego bioder i zaniósł mnie na fotel. Siedziałam mu na kolanach pijąc kolejne piwo tego wieczoru i z nim gadając o wszystkim i o niczym. W pewnym momencie z głośników wydobyła się melodia piosenki Justina Biebera i Codiego Simpsona https://www.youtube.com/watch?v=CCK3HeXRRac odrazu jak usłyszałyśmy to z edzią to zaczęłyśmy śpiewać a chłopcy się z nas śmiali. Siedzieliśmy tak śmiejąc się, gadając i pijąc jeszcze tak do 1 w nocy, aż wszyscy nie zaczęliśmy usypiać więc postanowiłam z edytą że ja i ona położymy się u mnie w pokoju a chłopcy u mojej mamy w sypialni. Pokazałam im gdzie będą spać, poszłam do byłego pokoju mojego brata i wzięłam dwie bluzki, które zostawił u nas i zaniosłam im, wychodząc z ich pokoju powiedziałam tylko krótkie ,,Dobrano" i poszłam do swojego pokoju gdzie czekała na mnie już przebrana w jedną z moich koszulek moja najukochańsza przyjaciółka. Wchodząc uśmiechnełam się do niej i podeszłam do szafy i wyjęłam krótkie spodenki i białą bokserkę, przebrałam się i położyłam się na łóżku obok edyty i udałam się do krainy snu. Około 3 w nocy obudziłam się zobaczyłam, że ktoś się do mnie przytula i to nie mogła być edyta bo ona nie przytula się do mnie w nocy. Przestraszyłam się i delikatnie obróciłam się na drugi bok i zobaczyłam śpiącego blondyna. Nie wiem czemu ale cieszyłam się, że z nim śpie a nie z edytą.... chyba go polubiłam aż za bardzo al mi to nie przeszkadza bo to fajny chłopak. W pewnym momencie przekręcił się na plecy ale nadal miał rękę pod moją głową, więc postanowiłam to wykorzystać i się przytuliłam do jego klatki a on mnie obiął.... uśmiechnęłam się sama do siebie i poszłam dalej spać.
&&&
Mam nadzieję, że rozdział się podobał :) jeśli to czytacie to proszę was bardzo napiszcie komentarz bo chcę wiedzieć czy wam się podoba :)


Rozdział 2

Widząc to jak brunetka uderzyła chłopaka nie mogłam powstrzymać śmiechu. Chłopak tylko spojrzał na mnie i też zaczął się śmiać.
-Tak przy okazji to jestem Emila.- powiedziałam z wielkim uśmiechem co odwzajemnili.
-To może ja ci ich przedstawię bo chłopców chyba zamurowało na twój widok hahahaha- gdy to powiedziała lekko się zarumieniłam ale nie dawałam poznać po sobie, że mnie to ruszyło- to tak ten blondyn to Kamil, ten brunet to jest Łukasz, a ta brunetka co jest taka zazdrosna o niego to Kim. 
-Okej postaram się zapamiętać. To co będziemy tu tak siedzieć czy gdzieś idziemy?-zapytałam z nadzieją bo szczerze mówiąc nie chciało mi się siedzieć w tym parku, za dużo wspomnień jest w nim.
-A gdzie ślicznotka chce iść?- zapytał kamil z zalotnym uśmieszkiem . 
-Możemy iść po jakieś piwo i pójść do mnie, bo jestem sama w domu a mama będzie dopiero po 3 w nocy.
-Okej to ile macie kasy to się złożymy na to piwo.-zapytał łukasz. Wyciągnęłam portfel i sprawdziłam ile mam. 
-Mam tylko 15zł, bo resztę zostawiłam w domu. A wy ile macie? 
-Ja z kamilem mamy jeszcze jakieś dwie dychy.-oznajmił łukasz. Szczerze mówiąc to nie dziwie się tej jego dziewczynie, że jest tak o niego zazdrosna bo to naprawdę ładny chłopak i wydaje się fajny. Z resztą kamil też wydaje się fajny, ale łukasz ma coś takiego w sobie czego nie umiem opisać, to coś sprawia że.....jest uroczy?? Nie, nie!!! Emilia przestań tak myśleć to jest tylko znajomy i nic więcej zresztą on ma dziewczynę. Z zamyśleń wyrwał mnie głos mojej przyjaciółki.
-Emilia o czym tak myślisz? Idziesz czy nie??- powiedziała rozbawiona edyta.
- Tak jakoś się zamyśliłam..... tak idę.- powiedziałam i wszyscy ruszyliśmy w stronę sklepu. Dałam kasę kamilowi a potem to samo zrobiła edyta i kim. Jak policzył wyszło że zebraliśmy 40zł więc postanowiliśmy że ma kupić z 6 desperados, 3 warki jabłkowe i resztę to co chce, żeby on z łukaszem pili. Gdy doszliśmy do sklepu blondyn powtużył to co ma kupić, żeby upewnić się ze wszystko pamięta. 
-To może ja pójdę z tobą, żebyś czegoś nie zapomniał.- zaproponowałam blondynowi i się uśmiechnęłam.
-Jasne to chodź.- powiedział i chciał mnie obiąć w pasie ale szybko weszłam do sklepu, ten troszkę oszołomiony wszedł za mną. Wybraliśmy to co mieliśmy i szliśmy do kasy kiedy mi się przypomniało, że nie mam nic do jedzenia w domu żeby im dać więc razem z blądynkiem wyjęliśmy portfele z kieszeni i patrzeliśmy ile mamy, uzbieraliśmy jakieś 15zł, więc wzięliśmy jeszcze jakieś żelki,chrupki i słonecznik.Poszliśmy do kasy i zapłaciliśmy. Gdy odchodziliśmy od kasy kamil wziął ode mnie reklamówkę i uśmiechnął się uwodzicielsko na co odwróciłam wzrok w inną stronę i poszłam w kierunku wyjścia uśmiechając się sama do siebie. Wychodząc zauważyłam, że wszyscy się na mnie patrzyli, dopiero po chwili zorientowałam się, że kamil trzyma mnie za rękę. Spojrzałam na niego i teraz widziałam że mi się przygląda. Szybko puściłam jego rękę i podeszłam do reszty.
-No no co się tam działo wy mieliście iść tylko po piwo, a nie romansować hahaha- zażartowała edyta.
-Ale my nie romansowaliśmy.... foch- odwróciłam się do niej tyłem i tupnęłam nogą i cicho zaczęłam się śmiać.
-Oj no wiesz, że ja żartuje nie gniewaj się- powiedziała i przytuliła mnie od tyłu a ja już nie wytrzymałam i zaczęłam się głośno śmiać a reszta razem ze mną tylko on stała oszołomiona ale po chwili też się śmiała. Po tym jak się uspokoiliśmy poszliśmy do mnie do domu. Droga minęła nam szybko i wesoło całą drogę się wygłupiałam z kamilem i edytą a tamci byli tak zajęci kłótnią o coś że nie zwracali na nas uwagi. Po jakiś 10 minutach byliśmy u mnie. Poszłam do kuchni po szklanki a reszta poszła do mnie do pokoju, w pewnym momencie usłyszałam, że ktoś wybiega z domu, za bardzo się tym nie przejełam bo byłam prawie pewna że to Kim. Wzięłam szklanki i miski i udałam się do mojego pokoju.Łukasz i kamil siedzieli na fotelach a edyta na moim mięciutkim dywaniku. Postawiłam wszystko na stoliku przed chłopakami i podeszłam do biurka i odłączyłam głośniki od komputera i podłączyłam do telefonu i włączyłam piosenki......
&&&
Mam nadzieje, że rozdział się podoba wieczorem postaram się dodać następny :) jeśli przeczyałeś ten rozdział proszę zostaw po sobie ślad w postaci komentarza :)

czwartek, 1 stycznia 2015

Rozdział 1

Cześć jestem Emilia mam 19 lat i pochodzę z polski. Mieszkam z moją mamą w Wawie. Mama wychowuje mnie sama bo mój kochany tatuś (czujecie ten sarkazm) zostawił ją gdy miałam zaledwie 3 miesiące. Może nie jestem bogata i nie mam jakiś super warunków w domy ale moja mama bardzo się stara. Od jakiegoś czasu dorabia po godzinach tylko po to, żeby pomóc mi w opłaceniu studiów artystycznych. Moją pasją jest taniec najbardziej odnajduje się w hausie, lockinie, popinie i dance school. Kiedyś nawet złożyłam papiery do najlepszej szkoły tanecznej w moim mieście, ale mnie odrzucili bo uznali, że nie jestem za dobra do ich szkoły i od tamtej już nie tańczę. Czasem jednak nie wytrzymuję i tańczę układy które sama wymyślam, ale już nie wrócę do tego co było kiedyś od tamtej pory.
***
Obudziły mnie promienie słońca wpadające przez odsłonięte okno, niechętnie usiadłam na łóżku i wzięłam mój telefon do ręki by zobaczyć która godzina. O kurcze 10:34 mam tylko 20 minut do przyjścia Edyty, mam nadzieje, że się wyrobię. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki żeby wykonać poranne czynności. Gdy weszłam do łazienki rozebrałam się i weszłam pod prysznic i odkręciłam ciepłą wodę uwielbiałam jak spływała po moim ciele czułam że dzięki temu wszystkie zmartwienia przestają mieć znaczenie. Nałożyłam na ciało czekoladowy szampon i go staranie wtarłam w ciało a następnie spłukałam. Wyszłam z kabiny, wytarłam się i owinęłam ciało mięciutkim ręcznikiem. Zrobiłam delikatny makijaż składający się z tuszu, kredki do oczu i malinowy błyszczyk a włosy uczesałam w niedbałego koka. Poszłam do pokoju i podeszłam do szafy otwierając ją i szukając jakiś ubrań.
-Co by tu ubrać- powiedziałam sama do siebie i po chwili wybrałam ten zestaw:
Była już 11 gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Szybko wyszłam z pokoju i pobiegłam otworzyć drzwi.
-Hej miśka, to co idziemy już?- zapytała z wielkim uśmiechem przyjaciółka.
- Hej, tak jasne tylko wezmę klucze i już idziemy.- poszłam do kuchni wzięłam klucze i poszłam do Edyty która stała i czekała na mnie.Zamknęłam drzwi i ruszyłyśmy w stronę parku.
-Możesz mi powiedzieć kogo chcesz mi przedstawić? Wiesz że nie lubię gdy próbujesz mnie na siłę poznać z kimś- kocham moją przyjaciółkę, ale denerwuje mnie to, że na siłę próbuje mi kogoś znaleźć. Wiem, że ona to robi bo chce, żebym była szczęśliwa, ale ja po ostatnim moim chłopaku na razie nie chcę mieć żadnego.
-Miśka dowiesz się jak dojdziemy na miejsce. Spokojnie nie chcę cię na siłę swatać z którymś z nich, ja po prostu chcę żebyś poznała mojego przyjaciela z dzieciństwa i jego kumpla.-powiedziała z wielkim uśmiechem i dziwnym błyskiem w oczach. Wiem że coś kombinuję, ale nie przejmuje się tym po prostu postaram się dobrze bawić z przyjaciółką i jej znajomymi.Dalszą drogę przeszłyśmy w ciszy. Kiedy byłyśmy już w parku zobaczyłam przy fontannie dwóch przystojnych chłopaków i dziewczynę. Jeden miał bląd włosy i był ubrany w niebieskie jeansy i białą bluzkę z grafiti a drugi był brunetem i miał na sonie jeansy i jasno różową bluzkę i przytulała się do niego jakaś brunetka miała na sobie zielone rurki i do tego cienką bluzę z jakimś napisem. Podeszłyśmy do nich i się przywitałyśmy , brunet razem z blondynem obmierzyli mnie z góry do dołu za co brunet dostał od dziewczyny która siedziała obok niego.
$$$
Mam nadzieje że rozdział się podoba, następny pojawi się jutro w tych samych godzinach co dzisiaj :) Proszę o komentarze bo chcę wiedzieć czy wam się podoba :)