Never Say Never

Never Say Never

czwartek, 1 października 2015

Rozdział 13

*Oczami Kamila* 
Przez okno wpadało sporo światła, więc w pokoju zrobiło się strasznie jasno przez co się obudziłem. Wiedząc, że i tak już nie zasnę obróciłem się na drugi boki w stronę gdzie powinna leżeć brunetka. Otworzyłem delikatnie oczy, żeby przyzwyczaić oczy do oświetlenia, gody to się stało otworzyłem je szerzej i zobaczyłem że miejsce obok mnie jest puste. Wstałem szybko i zobaczyłem, że na fotelu leży torba z jej rzeczami. Kamień spadł mi z serca wiedząc, że jeszcze jest tutaj. Leniwie zwlekłem się z łóżka które było niesamowicie wygodne i podszedłem do swoich ubrań ubrałem spodnie dresowe i tak wyszedłem z pokoju. Zajrzałem do pokoju obok gdzie zobaczyłem Edytę i Łukasza wtulonych do siebie na wielkim łóżku. Chichocząc zamknąłem drzwi i po cichu udałem się do kuchni gdzie była Emi. Oparłem się o futrynę drzwi i przyglądałem się co robi. Była odwrócona do mnie tyłem więc miałem świetny widok na jej zgrabny tyłeczek który idealnie podkreślały dżinsowe krótkie spodenki. Uśmiechnąłem się do siebie i podszedłem do niej do tyłu i złapałem ją za biodra jednocześnie składając na jej szyi mokre pocałunki. Dziewczyna zaskoczona znieruchomiała ja jedynie uśmiechnąłem się pod nosem i dalej całowałem ją po szyi aż doszedłem do jej  ucha.
-Hej śliczna- wyszeptałem i przegryzłem płatek jej ucha na co dziewczyna uśmiechnęła się i uspokoiła zdając sobie sprawę że to ja. 
*Oczami Emili* 
Obudził mnie dźwięk przychodzącej wiadomości, leniwi wyciągnęłam rękę z pod kołdry od razu poczułam chłód który panował w pokoju prze to, że w nocy nie zamknęliśmy okna. Szybko chwyciłam telefon, który leżał na szafce nocnej i go odblokowałam i nacisnęłam na kopertę by zobaczyć wiadomość:
Od: Bieber 
Do: Emilia 
12.07.2015 7:35
Treść wiadomości: Hej Emi mała zmiana planów będziemy po ciebie o 13 bo lot się przesunął na 15 :) Bądź gotowa ;) 
Uśmiechnęłam się do ekranu na myśli że Justin Bieber przyjedzie po mnie i będę z nim mieszkać pod jednym dachem. Jestem strasznie podekscytowana tym ale też boje się. Ostrożnie wydostałam się z objęć chłopaka tak żeby go nie obudzić i podeszłam do torby żeby wyjąć z niej najpotrzebniejsze rzeczy i wyszłam z pokoju. Weszłam do pomieszczenia na przeciw pokoju w którym spałam, odłożyłam rzeczy na blacie obok zlewu, ściągnęłam piżamę i weszłam pod prysznic, okręciłam kurek z ciepłą wodą dzięki której moje ciało się odprężyło. Na ciało nałożyłam cynamonowy żel mojej przyjaciółki a we włosy wtarłam karmelowy szampon wszystko staranie spłukałam i odświeżona wyszłam owijając swoje ciało miękkim ręcznikiem podeszłam do lustra i zaczęłam suszyć włosy. Po jakiś 10 minutach suszenia moje włosy były już suche i lekko podkręcone więc postanowiłam je tak zostawić następnie zrobiłam lekki makijaż składający się z podkładu, tuszu, kredki do oczu i malinowego błyszczyka. Ubrałam na siebie wybrane ciuchy i przejrzałam się w lusterku wiszącym na ścianie za mną, wszystko wyszło cudnie.Zadowolona z efektu mojej pracy wyszłam z łazienki i udałam się do kuchni z zamiarem zrobienia śniadania dla wszystkich. Otworzyłam lodówkę ale jedyne co tam znalazłam to jakaś szynka, trochę masła i mleko zamknęłam lodówkę i zaczęłam szukać mojej torebki, gdy ją znalazłam włożyłam do niej telefon założyłam na ramie i wyszłam z domu. Ruszyłam do najbliższego sklepu spożywczego. Droga zajęła mi 5 minut. Weszłam do sklepu, wzięłam mały koszyk i zaczęłam szukać czegoś na śniadanie. W końcu zdecydowałam się że zrobię naleśniki z syropem klonowym i bitą śmietaną, kiedy miałam wszystkie produkty poszłam do kasy, zapłaciłam za zakupy i wyszłam ze sklepu. Wolnym krokiem szłam do domu przyjaciółki, gdy nagle usłyszałam znajomą mi piosenkę Little mix- Black Magic co oznaczało, że ktoś próbuje się ze mną skontaktować. Szybko wyciągnęłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz na którym pisało MAMA przeciągnęłam palcem po ekranie i przyłożyłam telefon do ucha. 
-Tak mamo, coś się stało?- zapytałam ze zdziwieniem słyszalnym w głosie. 
-No co to już nie mogę zadzwonić do mojej córki bez powodu?- za śmiałyśmy się jednocześnie.
-Nie no jasne, że możesz 
-Ale teraz tak poważnie. Dostałaś wiadomość od Justina? 
-Umm... tak dostałam dostałam, dlatego tak około....-odstawiłam telefon od ucha i spojrzałam na zegarek, który wskazywał 9:10 przyłożyłam z powrotem telefon do ucha i kontynuowałam- 11 będę w domu żebyśmy miały czas na pożegnanie się. 
-No okej mam po ciebie przyjechać czy sama przyjdziesz? 
-Nie musisz przyjeżdżać sama przyjdę- odpowiedziałam wchodząc do domu.
-No dobrze to widzimy się w domu papa kocham cię- powiedziała i cmoknęła do słuchawki.
-Haha ja ciebie też kocham papa- powiedziałam i rozłączyłam się.Położyłam telefon na blacie i zaczęłam wyciągać produkty które kupiłam. Po 30 minutach naleśniki były gotowe, wyłożyłam na 4 talerze po 5 naleśników i zaczęłam na każdą porcje lać  bitą śmietanę i polewać syropem klonowym, byłam już przy ostatnim talerzu gdy poczułam jak ktoś łapie mnie za biodra i składa mokre pocałunki wzdłuż mojej szyi. Momentalnie cała zesztywniałam ze strachu bo nie wiedziałam kim jest osoba za mną. 
-Hej śliczna-szepnął mi do ucha nie kto inny jak Kamil i delikatnie ugryzł płatek mojego ucha na co jedynie się delikatnie uśmiechnęłam. 
-Głodny?- zapytałam odwracając się przodem do blondyna. Miał na sobie tylko szare spodnie dresowe przez co znowu miałam świetny widok na jego klatkę piersiową na której widniały lekkie zarysy mięśni. Chłopak zauważył, że mu się przyglądam na co łobuzersko się uśmiechnął. Zaczął przybliżać swoją twarz do mojej i już wiedziałam co chce zrobić ale nie mogłam mu na to pozwolić bo wiedziałam jak to się później skończy, więc szybko odwróciłam się do tyłu wzięłam talerz z naleśnikami i podałam chłopakowi. 
-No to ty sobie zjedz śniadanie, a ja pójdę obudzić śpiące królewny hahaha- chłopak lekko zdezorientowany wziął ode mnie talerz z jedzeniem i usiadł przy wysepce a ja szybkim krokiem udałam się do pokoju zakochańców hahah jak to śmiesznie brzmi. Jeszcze nigdy nie widziałam Edyty tak szczęśliwej jak teraz bardzo się ciesze z jej szczęścia i mam nadzieje, że im się uda ale jeśli ją skrzywdzi wsiądę w pierwszy lepszy samolot tutaj i osobiście oberwę mu jaja. Weszłam ostrożnie do ich pokoju i zamknęłam za sobą drzwi w pokoju panował pół mrok więc wszystko doskonale widziałam, leżeli do siebie przodem Ana miała ręce przy klatce piersiowej a Łukasz obejmował ją ramieniem w talli oboje delikatnie się uśmiechali przez sen. Wyglądają tak słodko że aż szkoda ich budzić ale że jestem wredna to i tak to zrobię. Podeszłam do okna i zaczęłam je odsłaniać przez co w pokoju momentalnie zrobiło się jasno.
-Wstawać królewny nie mam całego dnia dla was!-krzyknęłam na tyle głośno żeby ich obudzić.
- Która godzina?- zapytała przyjaciółka siadając na łóżku i się przeciągając. 
-Jest 9:47 a o 11 mam być w domy bo o 13 będzie po mnie Justin więc ruszcie te swoje szanowne cztery litery i chodźcie na naleśniki bo wam wystygną.- powiedziałam i z uśmiechem wyszłam z pokoju i wróciłam do kuchni gdzie siedział Kamil i kończył swoje naleśniki. 
-Mam nadzieje, że smakowało śniadanko- powiedziałam biorąc swoją porcję i siadając na przeciw chłopaka, który się mi przyglądał. 
- Tak były cudowne- powiedział odkładając talerz na bok. Przez chwilę siedzieliśmy w niezręcznej ciszy, którą oboje baliśmy się przerwać. Za każdym razem kiedy już otwierał buzie, żeby coś powiedzieć szybko jednak ją zamykaj jakby się rozmyślił.Po chwili dołączyła do nas reszta. Czas minął nam dość wesoło, cały czas się wygłupialiśmy i opowiadaliśmy śmieszne historie z dzieciństwa.
-No dobra to ja już się będę zbierać do domciu.- powiedziałam wstając z kanapy na której siedzieliśmy i wszyscy udaliśmy się do drzwi.
-No o co czas się zegnać- powiedziałam patrząc smutno na wszystkich zatrzymując wzrok na przyjaciółce i się do niej mocno przytuliłam. Nie postrzeżenie zaczęły mi spływać pojedyńcze łzy po policzkach. Odsunęłam się od niej i przytuliłam obu chłopców jednocześnie.
-Jeśli ją skrzywdzisz przylecę tu pierwszym lepszym samolotem i osobiście oberwę ci jaja, rozumiesz?- szepnęłam Łukaszowi do ucha i się od nich odsunęłam.
-Nie mam tego w planach, możesz być spokojna o to- powiedział i się do mnie szeroko uśmiechnął co odwzajemniłam. Ostatni raz uściskałam przyjaciółkę, wzięłam torbę i wyszłam z domu. Stanęłam na środku chodnika przed domem i zaczęłam się rozglądać  chcąc zapamiętać każdy najdrobniejszy szczegół z tego miejsca. Będę tęsknić za tym miejscem, tutaj z Aną nauczyłyśmy się jeździć na rowerze, to u niej poznałam mojego pierwszego chłopaka. Z tym miejscem jak i moim domem wiąże się naprawdę dużo wspomnień i jak sobie pomyślę, że mogę już nigdy tego miejsca nie zobaczyć aż chce mi się płakać.
-No to zaczynamy nowy rozdział. Będę tęsknić- powiedziałam patrząc ostatni raz na dom przyjaciółki ocierając łzę która nie postrzeżenie spłynęła po moim policzku i ruszyłam do domu.
&&&
Hejo!! :D to znowu ja..... wiem że długo nie pisałam ale szczerze mówiąc nie chciało mi się bo i tak nikt nie komentuje i wgl. ale postanowiłam że i tak i tak skończę to opowiadanie :** Jeśli przeczytałeś ten rozdział i ci się spodobał proszę zostaw opinię ;) 

środa, 24 czerwca 2015

Rozdział 12

-Musisz dzisiaj, ze mną spać- powiedział z chytrym uśmieszkiem. Słysząc to wyplułam colę którą akurat piłam na podłogę i popatrzałam na niego ze zdziwieniem i przerażeniem jednocześnie. Nie wiedziałam co powiedzieć zatkało mnie i to bardzo.
-Ja i ty w JEDNYM łóżku?- powiedziałam podkreślając słowo jednym i spojrzałam się na niego jak by miał dwie głowy.-Nie nie nie to nie wchodzi w grę musisz wymyślić coś innego.- upiłam kolejny łyk mojego napoju.
-Spokojnie będę grzeczny- powiedział to tak poważnym  tonem, że wybuchnęliśmy wszyscy (oprócz Kamila) nie kontrolowanym śmiechem.
-Ha ha ha bardzo śmieszne normalnie uśmiałem się jak głupi- wstał i wyszedł. Zdziwiło mnie jego zachowanie i poczułam ukłucie w sercu widząc go takiego, może troszkę za ostro go potraktowaliśmy. Nikomu nic nie mówiąc wstałam i poszłam za nim. Znalazłam go na ławce wokół której rosły piękne róże. Po cichu usiadłam koło niego i tak po prostu się do niego przytuliłam on mnie objął ranieniem i w takiej pozycji siedzieliśmy i oglądaliśmy zachód słońca.
-Przepraszam cię za tamto, emm ja po prostu jeszcze nigdy nie widziałam cię tak poważnego i myślałam że po prostu robisz sobie jaja ze mnie i to dla tego .... Przepraszam cię jeśli cię to uraziło- mówiąc to patrzyłam się nadal w widok przede mną , nagle poczułam jak łapie mnie za pod brudek i zmusza mnie żebym na niego spojrzała.
-Nic się nie stało miśka, szczerze to sam się zdziwiłem- powiedział spoglądając mi prosto w oczy i się uśmiechając, patrząc na jego uśmiech nie mogę się nie uśmiechnąć. Spojrzał mi na usta i znowu w oczy i zaczął się powoli do mnie zbliżać. Gdy dzieliły nas milimetry usłyszeliśmy głos za sobą.
-Uuuuuuu co tu się dzieje, was tylko na chwilkę spuścić z oka.- szubko odskoczyliśmy od siebie i spojrzeliśmy na osobę z kiepskim wyczuciem czasu, to była Edyta. Spojrzałam na Kamila a on mi się przyglądał jak jakiemuś obrazkowi, uśmiechnęłam się do niego i wstałam podając mu rękę żeby też wstał, chwycił ją i razem wróciliśmy do altanki.
- To co robimy?- zapytałam siadając na fotelu obok mojej przyjaciółki.-Troszkę tu nudno nie sądzicie?
-No racja zamulamy trochę-powiedział Łukasz- To może w coś zagramy?
-No okej co proponujesz?- zapytałam.
-Hmmmmm może zagramy w nigdy nie robiłem/am.-wszyscy wymieniliśmy się spojrzeniami i zgodnie pokiwaliśmy głową na tak.
-No to ja pójdę po butelkę z trunkiem- powiedziałam i udałam się do domu. Weszłam do salonu i podeszłam do barku i wzięłam butelkę wódki, wyszłam z domu i ponownie udałam się do altanki gdzie była reszta "imprezowiczów".
-Mam! To co zaczynamy grę?- zapytałam siadając na podłodze przy ognisku, reszta poszła w moje ślady.
-No to kto zaczyna?- zapytałam spoglądając na każdego z nich.
-Ja mogę zacząć-spojrzałam na Edytę i czekałam aż zacznie- Nigdy nie paliłam papierosów.
Odkręciłam butelkę i upiłam łyk trunku i podałam go chłopakom.
-Dobra dobra teraz ja ...... jeszcze nigdy nie miałam intymnych relacji.- to co zobaczyłam mnie zaszokowało Edyta wzięła butelkę i niechętnie upiła łyk.- Czemu mi nie powiedziałaś?
-Nie wiedziałam jak ci to powiedzieć- powiedziała i uśmiechnęła się do mnie głupkowato na co wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Graliśmy tak do momentu kiedy skończyła się trzecia butelka trunku, wszyscy byliśmy już nie źle wcięci więc postanowiliśmy się już położyć spać.Weszłam do domu i od razu udałam się do jednego z pokoi zostawiając za sobą otwarte drzwi żeby Kamil mógł wejść. Wzięłam swoją torbę, którą wcześniej tu zostawiłam i weszłam do łazienki zamykając ją na klucz. Ściągnęłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic odkręciłam kurek z ciepłą wodą i poczułam jak moje mięśnie się rozluźniają pod wpływem jej ciepła. Po szybkim odświeżającym prysznicu poczułam się o wiele lepiej. Ubrałam bieliznę którą miałam w torbie i na to nałożyłam szarą koszulkę która sięgała mi zaledwie centymetr za pupę. Brudne żeczy włożyłam do torby i postawiłam ją w rogu łazienki żeby nie przeszkadzała. Gotowa wyszłam z łazienki od razu co rzuciło mi się w oczy to chłopak słodko śpiący na łóżku. Podeszłam do łóżka i usiadłam na jego końcu przyglądając mu się. Miał na sobie jedynie szare bokserki dzięki czemu miałam świetny widok na jego klatkę piersiową na której były lekkie zarysy mięśni. Był taki słodki i spokojny kiedy spał. Uśmiechnęłam się sama do siebie i położyłam się tyłem do niego przytulając się do poduszki i próbując zasnąć, nagle poczułam parę silnych ramion oplatających się wokół mojego drobnego ciała i przyciskając mnie do siebie odwróciłam się do niego przodem i wtuliłam się do jego klatki piersiowej a on przyciągnął mnie jeszcze bliżej tak jakby nie chciał żebym gdzieś mu uciekła, zamknęłam oczy ale nadal się uśmiechałam sama do siebie i tak zasnęłam.
&&&
Przepraszam przepraszam...... wiem ze strasznie długo nie dodawałam rozdziałów ale nie wiedziałam jak napisać to co siedziało mi w głowie.... teraz postaram się dodawać częściej bo idą wakacje i będzie więcej czasu na to :) jeszcze raz przepraszam 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ 

niedziela, 5 kwietnia 2015

Rozdział 11

Weszłam do kuchni i zobaczyłam, że siedzą przy stole pijąc kawę. Uśmiechnęłam się do nich serdecznie i podeszłam do lodówki i wyjęłam z niej małą butelkę wody.
-Co kaca mamy po wczorajszej imprezie? haha- zaśmiała się mama, gdy opróżniłam butelkę.
-Taak i to jakiego gołwa tak mnie boli jakby miała mi zaraz eksplodować. Mamy jakieś tabletki przeciw bólowe?
- Tak powinny być w apteczce w łazience- powiedziała łagodnym głosem. Szybko udałam się na górę do łazienki i zaczęłam szperać po apteczce aż w końcu znalazłam wyjęłam jedną tabletkę z opakowania i połknęłam ją. Udałam się do pokoju położyłam się wygodnie na łóżku i wyciągnełam telefon z kieszeni.
Do Edyty:
Spotkajmy się za 10 minut w parku przy fontannie :* 
Włożyłam telefon z powrotem do kieszeni i zeszłam na dół. Ubrałam czerwone conversy i wybiegłam z domu wcześniej krzycząc do mamy, że wychodzę. Dość szybkim krokiem dotarłam do fontanny i usiadłam na ławce, była 15:06 więc Edyta ma jeszcze 4 minuty. Siedziałam i czekałam na nią rozmyślając jak to będzie mieszkać w jednym domu z Justinem. Po chwili poczułam czyjeś ręce zakrywające moje oczy, zdjęłam je i szybko się odwróciłam to był Kamil a zaraz za nim był Łukasz z Edytą.
-Hej! Długo już tu siedzisz?- Zapytała przyjaciółka siadając obok mnie.
-Nie, chwile temu przyszłam-powiedziałam uśmiechając się do niej.
-Masz jakieś plany na dzisiejsza noc?- zapytała z uśmieszkiem który nawet na chwilkę nie schodził jej z twarzy.
-Yyyyy nie mam  nic w planach oprócz porządnego wyspania się- powiedziałam z podejrzliwym wyrazem twarzy. Wiedziałam, że za tym zaskakująco dobrym humorkiem kryje się coś.- Co kombinujesz kochana?- zapytałam z podejrzliwym uśmieszkiem.
-No więc moja mama pojechała do koleżanki i wróci dopiero jutro wieczorem i pozwoliła mi zrobić małą nocną imprezkę pożegnalną dla cienie mogę zaprosić kogo chcę więc wybrałam chłopaków.- powiedziała a właściwie to prawie krzyknęła z podekscytowaniem. Ona jest taka słodka cieszą ją nawet najdrobniejsze rzeczy i dla tego zawsze umie mi poprawić humor. Ale nie myślcie sobie, że to taka wesoła, spokojna i opanowana dziewczynka ona potrafi być naprawdę wredna a wtedy to bez kija nie podchodź hahaha.
-I mam rozumieć, że nie mam wyjścia i muszę przyjść tak?
-Tak a jeśli nie będzie cię u mnie w domu o 20 to od razu cię ostrzegam, że przyjdę po ciebie i cię za uszy wyciągnę do mnie zrozumiano?- powiedziała z groźną miną.
-Tak jest panie generale- powiedziałam salutując a po chwili wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
*2 godziny później* 
Jest już 17: 36 a o 20 mam być u Edyty, a ja nadal nie wiem co mam wziąć do niej. Siedziałam w garderobie już dobre 20 minut, aż w końcu zdecydowałam się wziąć ten zestaw na jutro:
Spakowałam go do torby do której włożyłam jeszcze bieliznę, luźną koszulkę, szczoteczkę i szczotkę do włosów. Wzięłam torbę i zeszłam na dół, weszłam do kuchni i napisałam mamie karteczkę: 
Mamo jestem u Edyty wrócę jutro przed przyjazdem Justina tak jak się umawiałyśmy kocham cię 
Twoja Emilia :* 
Zostawiłam ją na wysepce i wyszłam z domu, spojrzałam na zegarek w telefonie była 19:48. Super mam 12 minut na dojście.Schowałam telefon z powrotem do kieszeni i ruszyłam w stronę domu mojej przyjaciółki. Droga minęła mi spokojnie dzięki czemu doszłam do domu Edyty na styk. Weszłam do jej domu który był mały ale przytulny, frontowe drzwi prowadziły do małego korytarzyka w którym znajdowały się wieszaki i szafka na buty, prowadził do średniej wielkości salonu połączonego z kuchnią całe pomieszczenie było w kolorze brzoskwiniowym a to wszystko dopełniały ciemno brązowe meble. Przy kuchni był drugi korytarz w którym  znajdowały się trzy sypialnie i dwie łazienki.Weszłam w głąb domu ale nikogo nie było w kuchni ani salonie sprawdziłam jeszcze sypialnie ale tam też ich nie było. Postanowiła sprawdzić na dworze i to był strzał w dziesiątkę siedzieli w zabudowanej altance w której znajdowały się fotele a na samym sierotku znajdowało się miejsce na małe ognisko a nad nim na w dachu była dziura przez którą wylatywał dym. 
-Hej czemu nikt mi nie powiedział, że tutaj siedzicie co? A ja was jak głupia po całym domu szukałam- powiedziałam siadając na fotelu pomiędzy moją przyjaciółką a Kamilem.
-No przecież pisałem ci sms'a, że siedzimy tutaj- powiedział pokazując mi sms'a. Sprawdziłam telefon i rzeczywiście była tam nieodebrana od wiadomość od niego.
-Rzeczywiście jest, sorry musiałam nie usłyszeć- powiedziałam patrząc na niego przepraszająco.
-Nic się nie stało, ale będziesz musiała mi wynagrodzić to, że nie odpisałaś i że miałaś pretensje o to, że ci nie powiedzieliśmy gdzie siedzimy.-mówiąc to na usta wkradł mu się łobuzerski uśmieszek.
-No dobra mów czego chcesz- powiedziałam stanowczo i udawałam,że nie boje się odpowiedzi ale tak na prawdę bałam się i to strasznie. Udał że się zastanawia i powiedział:
-.......
&&&
No i jest następny rozdział, mam nadzieję, że się podoba :) 
 Czytasz=Komentujesz 

poniedziałek, 30 marca 2015

Informacja

Przepraszam że tak długo nie dodaje rozdziałów mam małą blokadę wiem co będzie w kolejnych rozdziałach ale nie wiem jak to napisać..... postaram się jeszcze w tym tygodniu dodać jakiś rozdział .. jeszcze raz bardzo przepraszam

PS. Proszę komentujcie bo nie wiem czy jest sens pisać to opowiadanie :)

niedziela, 1 marca 2015

Rozdział 10

Jest 2 nad ranem a ja z Edytą jesteśmy nadal w klubie i tańczymy pijąc 5 drinka, więc obie byłyśmy już nie źle wstawione.
-Emi mam pomysł- powiedziała przyjaciółka na co się odwróciłam dając jej znak ręką żeby mówiła dalej.- Zaśpiewaj coś swojego teraz- powiedziała z wielkim uśmiechem.
-Przecież ja nie umiem śpiewać dziewczyno, oszalałaś? Chcesz, żebym się zbłaźniła?- kocham ją ale czasem jak coś wymyśli to aż mi się śmiać chce. 
-Słyszałam cię wiele razy i wiem jak śpiewasz i uważam że ślicznie śpiewasz- powiedziała i zaczęła mnie ciągnąć w kierunku sceny. Podeszłyśmy do Dj'a. Edyta coś mu powiedziała na ucho na co on kiwnął tylko głową i wyłączył muzykę. Wszyscy ałtomatycznie przestali tańczyć i spojrzeli w kierunku sceny. Edyta podała jakąś płytę Dj'owi i zeszła ze sceny po chwili usłyszałam melodię mojej piosenki i nie patrząc na nic zaczęłam śpiewać a ludzie tańczyć. (https://www.youtube.com/watch?v=FsMlgJJCzZQ). Po skończonej piosence zeszłam ze sceny i szybkim krokiem podeszłam do przyjaciółki która stała przy barze i czekała na mnie z drinkami które zamówiła dla nas.
-Byłaś świetna kochanie, zamówiłam ci drinka- powiedziała z wielkim uśmiechem i podała mi trunek.
-Dziękuję że mnie namówiłaś na to, było naprawdę cudownie- powiedziałam przytulając się do przyjaciółki po czym upiłam łyk mojego napoju. Stałyśmy już tam dobre 20 minut i rozmawiałyśmy gdy poczułam dwa silne ramiona oplatające do tyłu, odwróciłam się i zobaczyłam piękne brązowe oczy Kamila, mimowolnie się uśmiechnęłam i przytuliłam do chłopaka co oczywiście oddał. Oderwałam się od niego i zrobiłam to samo z Łukaszem.
-Dobra dobra koniec tej dobroci co miał znaczyć ten sms i to że nie odbierałeś telefonu i to że nas śledziliście co???? Gadać mi tu natychmiast???- powiedziałam lekko zdenerwowana stając obok przyjaciółki i w tym samym czasie co ona skrzyżowałam ręce na piersiach.
-No dalej tłumaczyć się nie mamy całej nocy- powiedziała po chwili podirytowana Edyta.
-No to miał być żart, chcieliśmy was lekko wystraszyć i tyle- powiedział uśmiechnięty blondyn.
-Lekko przestraszyć?? Lekko przestraszyć?- powiedziałam podchodząc do niego bliżej- Kamil to nie było ani trochę śmieszne wiesz jak ja się bałam a jednocześnie martwiłam jak nie odbierałeś telefonów?- krzyczałam bijąc go w klatkę piersiową.
Blondyn złapał moje nadgarstki i spojrzał się w moje oczy- Przepraszam nie chciałem żeby tak wyszło  naprawdę przepraszam, obiecuje że to się więcej nie powtórzy.- powiedział z poważną miną na co udałam że myślę i po chwili stanęłam na palcach i cmoknęłam go w nos, najpierw był trochę zaskoczony ale po chwili szeroką się uśmiechną. W klubie spędziliśmy jeszcze jakieś 2 godziny przez ten czas tańczyliśmy, wygłupialiśmy się i piliśmy. Ta noc na pewno na długo zostanie w mojej pamięci. droga z klubu zajęłam mi pół godziny biorąc pod uwagę to, że byłam po 8 drinkach i miałam na nogach wysokie obcasy. Weszłam cicho do domu zdjęłam buty i weszłam po schodach na górę i udałam się prosto do mojego pokoju. Wyciągnęłam z szafy luźną koszulkę, która ledwie zakrywała mi tyłek i czyste majtki. Udałam się do łazienki, wzięłam szybki odświeżający prysznic, ubrałam się i zmyłam makijaż. Wchodząc do pokoju zobaczyłam moją mamę siedzącą na moim łóżku.
-Jak tam na imprezie?? Opowiadaj wszystko ze szczegółami- powiedziała uśmiechając się i poklepując miejsce obok siebie. Usiadłam i zaczęłam jej wszystko opowiadać.
-Ogólnie było fajnie, to chyba była najlepsza impreza na jakiej byłam dotychczas.- powiedziałam gdy już skończyłam jej opowiadać.
-No to cieszę się, że ci się podobało-powiedziała całując mnie w czoło i wstając z łóżka- Dobrze idź już spać bo musisz się wyspać bo czeka nas ciężki dzień bo będziemy musiały iść do sklepu kupić ci jakąś sukienkę bo Justin mi powiedział, że chce cię poznać z jego znajomymi, więc zabierze cię na urodziny jednego z nich. A teraz śpij kochanie... kocham cię- powiedziała i wyszła z mojego pokoju. Przykryłam się kołdrom i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się o 14:27 szybko wstałam z łóżka ale zaraz tego pożałowałam bo zaczęła mnie boleć głowa i kręciło mi się w niej. Stałam tak chwilę i ruszyłam do szafy, postanowiłam się ubrać normalnie więc wyciągnęłam czarne leginsy, czarną bokserkę i do tego koszulę w kratkę czarno-czerwoną.Poszłam do łazienki rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Po skończonym prysznicu wytarłam się mięciutkim ręcznikiem i ubrałam wcześniej wybrany zestaw, postanowiłam że dzisiaj się nie będę malowała, więc chwyciłam suszarkę i zaczęłam suszyć włosy. Gdy je wysuszyłam związałam je w niedbałego koka i wyszłam z łazienki, chwyciłam telefon z mojej szafki nocnej i ruszyłam schodami na dół do mamy. Jak byłam już w połowie schodów usłyszałam, że moja mama rozmawia z jakimś facetem, wsłuchałam się w rozmowę i rozpoznałam że mama rozmawia ze Scooterem. Najprawdopodobniej rozmawiali o mnie bo wielokrotnie słyszałam moie imię ale nadal nie wiem o co im chodzi...........
&&&&& 
Mam nadzieje że rozdział się podoba.... miałam go dodać dopiero w przyszłym tygodniu ale postanowiłam że dodam dzisiaj ... miłego popołudnia kochani :) 

czwartek, 26 lutego 2015

Rozdział 9

Wstałam z fotela i od razu zostałam pociągnięta przed dom na asfalt, moją ulica nie jest zbyt ruchliwa więc mogliśmy spokojnie na niej być. Justin podszedł do auta i włączył piosenkę https://www.youtube.com/watch?v=rqbYj01Grag . Gdy piosenka rozbrzmiał z głośników chłopak zaczął tańczyć w jej rytmie. Na początku stałam z rękoma skrzyżowanymi na piersiach i tylko zerkałam co on robi. W chwili gdy piosenka się rozkręciłam noga bezwładnie zaczęłam mi podrygiwać i po chwili zaczęłam tańczyć razem z Justin'em, wszyscy patrzeli się na mnie z otwartą buzią, a ja uśmiechałam się i śmiałam tańcząc w rytm muzyki. Po skończonym tańcu, uświadomiłam sobie co właśnie zrobiłam i nie wiedziałam co mam zrobić czy uciec jak najdalej czy zostać i stawić czoło temu wszystkiemu. Stałam tam jak wryta i zastanawiałam się co zrobić i nagle usłyszałam zachrypnięty głos Justin'a:
-Dziewczyno byłaś świetna, nie umiem opisać tego odjęło mi mowę- powiedział ciągle w szoku- Masz ogromny talent Emi, nie możesz tego zmarnować, bynajmniej ja ci na to nie pozwolę, będziesz mieszkać ze mną i tam będę cię zabierał na moje próby z tancerzami i jak zobaczę, że jesteś gotowa wyjedziesz ze mną w trasę i bez dyskusji wszystko już jest załatwione a jeśli chodzi o trasę to Scooter na pewno się zgodzi.- powiedział i posłał mi spojrzenie które mówiło Nie wywiniesz się z tego i tak zrobię co będę chciał. 
Stałam tam i dokładnie przetwarzałam każde słowo które powiedział.
-No okej niech ci będzie zgadzam się w końcu żyje się tylko raz nie?- powiedziałam z niepewnym uśmiechem. Nie wiem czy dobrze robię zgadzając się na to ale za to wiem jedno kocham tańczyć i powinnam spróbować, żebym potem nie żałowała że nie skorzystałam z takiej okazji.
-Świetnie!! - prawie krzyknął z zadowolenia- To przyjedziemy po ciebie za 2 dni o 15 tak żeby na lotnisku byś godzinę przed odlotem.- powiedział a uśmiech nie schodził mu z twarzy, słodki jest z niego chłopak tylko szkoda, że to gwiazda, a ja jestem zwykłą dziewczyną i nie mam szans u niego. Weszliśmy do domu i pogadaliśmy jeszcze przez godzinę i goście pojechali bo mieli jeszcze coś do załatwienia. Zostałam z mamą i Edytą. Mama była w kuchni i pracowała przy komputerze a my siedziałyśmy u mnie w pokoju i się szykowałyśmy bo postanowiłyśmy, że pójdziemy na imprezę. Siedziałyśmy w mojej garderobie juz dobre 20 minut i nadal nie wiedziałyśmy co ubrać. W końcu zdecydowałam się na ten zestaw:
Położyłam ubrania na krześle i pomogłam poszukać coś Edycie, miałyśmy ten sam rozmiar więc pożyczałyśmy sobie ubrania. Po 5 minutach zdecydowała się na ten zestaw: 
Wzięłyśmy ubrania które wybrałyśmy i poszłyśmy do łazienki się przygotować. Ubrałyśmy się i zrobiłyśmy lekki makijaż, moja przyjaciółka spięła włosy w niedbałego koka a ja zrobiłam luźnego warkocza który opadł mi na lewe ramię. Gotowe do wyjścia zeszłyśmy na dół by pokazać się mojej mamie. 
-I jak??? Możemy iść tak na imprezę???- zapytałam mamy a ta odwróciła głowę w naszą stronę i pokazała gestem ręki żebyśmy zrobiły obrót co wykonałyśmy. Moja mama tylko się uśmiechnęła pokiwała głową na tak i wróciła do poprzedniego zajęcia. Gdy stałyśmy przed drzwiami krzyknęłam jej tylko, że wrócę późno i razem z Edytą wyszłyśmy z domu w kierunku klubu. Po drodze dostałam sms'a stanęłam i wyciągnęłam telefon z kieszeni mojej kurtki. Przejechałam palcem po wyświetlaczu i nacisnęłam na kopertę.
od: Nieznany
Spotkajmy się w czwórkę przy fontannie w parku. Kamil 
Zapisałam sobie jego numer i odpisałam że nie ma sprawy. Szybkim krokiem udałyśmy się w stronę parku po 10 minutach byłyśmy już na miejscu, ale nikogo tam nie było sprawdziłam jeszcze raz sms'a czy to na pewno tutaj. 
-No to tutaj miałyśmy przyjść, no ale nikogo tutaj nie ma..... Nie podoba mi się to wszystko.- powiedziałam i spojrzałam na przyjaciółkę, która się rozglądała do okoła nas. 
-Mi też się to zaczyna nie podobać.... Zadzwoń do nich i spytaj się gdzie są- powiedziała a ja wybrałam numer Kamila i nacisnęłam zieloną słuchawkę po trzech sygnałach połączenie został odrzucone. Trochę mnie to wkurzyło.
- Ten idiota mnie odrzucił!- powiedziałam zła i spojrzałam na Edytę, która patrzyła się na mnie z przerażeniem.- Nie wiem jak ty ale ja tu nie będę czekac na tych idiotów nie mam ochoty bawić się w ich gierki. Idziemy na tą imprezę???- zapytałam z nadzieją w głosie. Ona tylko pokiwała głową. Złapałyśmy się pod ramie i ruszyłyśmy w stronę wyjścia z parku. 
-Jak myślisz oni chcieli zrobić takim czymś?- zapytała lekko przestraszonym głosem.
-Nie mam zielonego pojęcia ale nie mam ochoty się w to bawić chcę miło spędzić wieczur z moja najlepszą przyjaciółką.- powiedziałam posyłając jej uspokajający uśmiech, który od razu odwzajemniła. Gdy już dochodziłyśmy do wyjścia z parku usłyszałyśmy, że ktoś za nami idzie więc przyśpieszyłyśmy krok. Odwróciłam delikatnie głowę by zobaczyć kto za nami idzie i zobaczyłam tych idiotów.
- Nie odwracaj się, idą za nami ... udawaj że ich nie widzimy-wyszeptałam tak żeby mnie nie usłyszeli na co ona delikatnie kiwnęła głową. Byłam mega przerażona ale nie pokazywałam tego po sobie, nie wiedziałam co chcą zrobić i to mnie jeszcze bardziej przerażało. Po 15 minutach drogi doszłyśmy pod klub, spojrzałam za siebie ale ich już tam nie było, odetchnęłam z ulgą i weszłam za przyjaciółką do klubu, w śerodku był cudowny dużo świateł, wielki parkiet tak jak lubię to był nasz ulubiony klub, zawsze do niego przychodziłyśmy więc cały personel nas znał nawet ochroniarz, dzięki temu wchodziłyśmy pez płacenia i bez kolejki, będę za tym tęsknić.....(tak wyglądał klub) 
Podeszłyśmy do baru i zamówiłyśmy sobie po jednej kolejce, wypiłyśmy ją i poszłyśmy na parkiet akurat leciała moja ulubiona piosenka Beyonce-Run the World (https://www.youtube.com/watch?v=VBmMU_iwe6U
$$$$$$
Przepraszam że tak długo nie pisałam ale miałam małe problemy z komputerem... Teraz postaram się dodawać posty na bieżąco :) Jeszcze raz was przepraszam
p.s. Mam nadzieje że rozdział się podoba. 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ !! 

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Rozdział 8

-O nie nie nie, nic nie pokazujemy, przecież wiesz że nie lubię oglądać tych filmików bo przywołują przykre wspomnienia.-powiedziałam lekko podenerwowana
-Tańczysz?- zapytał Jastin patrząc na mnie zaciekawionym wzrokiem.
-Właściwie to tańczyłam, nie jestem w tym dobra więc jaki ma sens to robić.... nie ma sensu więc przestałam-powiedziałam obojętnie i wstałam kierując się do kuchni by ochłonąć. 
                                                                          ***Oczami Edyty***
-Czemu już nie tańczy, bo nie wydaje mi się, że tylko dla tego, że rzekomo źle tańczy?- widać, że Biebera interesuje nasza emi, bo o wszystko wypytuję ta to ma szczęście wszyscy przystojniacy na nią lecą ale, rzadko któremu udaje się podbić jej serce. 
-Emili jakiś czas temu złożyła papiery do najlepszej szkoły tanecznej, ale jej nie przyjęli bo stwierdzili, że nie jest za dobra, żeby uczęszczać do ich szkoły i od tamtej pory Emilia już nie tańczy.- opowiedziałam im całą historię z tańcem emi i zastanawiałam się czy dobrze, żę im powiedziałam chociaż i tak by się dowiedzieli bo pewnie mama emi by im powiedziała. No ale cóż raz grozi śmierć nie? 
-Może mogli byśmy coś z tym zrobić prawda Scoot?- spojrzał na mężczyznę a ten kiwnął tylko głową- NO tylko musieli byśmy zobaczyć jakieś nagranie jak tańczy.
-Oczywiście zaraz przyniosę-powiedziała i wyszła. 
                                                                       **Oczami Emili***
Weszłam do kuchni i usiadłam na podłodze opierając się o ścianę. Czy ona nie może zrozumieć że ja nie chcem wracać do tego co było? To naprawdę jest dla mnie trudne bo ja kocham tańczyć, ale skoro nie jestem za dobra, żeby tańczyć w jakiejś durnej szkole tanecznej to po co mam się wysilać? To nie ma sensu po co mam znowu słuchać jak się ze mnie śmieją i mówią że nie mam talentu, już dosyć się tego nasłuchałam. Dobra trzeba się ogarnąć i tam wracać bo matka zaraz będzie miała jakieś dąsy, że uciekłam od nich. Wstałam z podłogi i poszłam do salonu.
-Gdzie moja mama?- zapytałam gdy jej nie zauważyłam na fotelu na którym jeszcze niedawno siedziała. -Poszła po nagranie zaraz przyjdzie.- powiedział Scooter i się do mnie serdecznie uśmiechnął. Jezu i znowu się zacznie. Usiadłam obok przyjaciółki na fotelu i spokojnie czekałam na powrót mojej rodzicielki, po jakimś czasie wróciła do nas.
-To co oglądamy?-Zapytała i spojrzała na mnie wzrokiem który mówił Nawet nie wasz się odmawiać bo i tak go włączę. Nie miałam wyjścia więc skiwnełam głową a ona sie tylko uśmiechnęła i włączyła film: https://www.youtube.com/watch?v=-BuXdkivPOY
Nie chciałam go oglądac więc wyciągnęłam telefon i zaczęłam oglądać zdjęcia z galerii, gdy tylko filmik się skończył schowałam telefon do kieszeni i czekałam aż się zacznie. 
-I to miał być ten fatalny taniec? To oni chyba się nie znają albo są ślepi przecież to było fantastyczne, naprawdę nie rozumiem dlaczego cię nie przyjęli przecież ty jesteś świetna..... jak będziesz u mnie mieszkać to jak będziesz chciała to będę mógł cię pouczyć trochę oczywiście jeśli będziesz chciała.- powiedział cały czas się uśmiechając, troche mnie to zdziwiło bo myślałam, że zacznie mnie krytykować i wgl. a ty taki komplement i do tego ta propozycją. 
- No nie wiem bo już dawno nie tańczyłam i pewnie wyszłam z wprawy- powiedziałam cichym i skrępowanym głosem.
-No to może wyjdziemy przed dom na asfalt i zatańczymy coś co?- zapytał z nadzieją wymalowaną na twarzy i w głosie, na co się uśmiechnęłam.
-No okej tylko ostrzegam, że ja naprawdę długo nie tańczyłam i trochę już pozapominałam. 
-Nic nie szkodzi przypomnisz sobie, ja ci w tym pomogę.-powiedział wstając i podając mi rękę którą chętnie chwyciła...........
                                                                $$$$$
Jak wam się podoba kolejny rozdział. Proszę komentujce czy wam się podoba bo nwm czy jestem w tym dobra i czy mam pisać dalej :)