Never Say Never

Never Say Never

czwartek, 1 października 2015

Rozdział 13

*Oczami Kamila* 
Przez okno wpadało sporo światła, więc w pokoju zrobiło się strasznie jasno przez co się obudziłem. Wiedząc, że i tak już nie zasnę obróciłem się na drugi boki w stronę gdzie powinna leżeć brunetka. Otworzyłem delikatnie oczy, żeby przyzwyczaić oczy do oświetlenia, gody to się stało otworzyłem je szerzej i zobaczyłem że miejsce obok mnie jest puste. Wstałem szybko i zobaczyłem, że na fotelu leży torba z jej rzeczami. Kamień spadł mi z serca wiedząc, że jeszcze jest tutaj. Leniwie zwlekłem się z łóżka które było niesamowicie wygodne i podszedłem do swoich ubrań ubrałem spodnie dresowe i tak wyszedłem z pokoju. Zajrzałem do pokoju obok gdzie zobaczyłem Edytę i Łukasza wtulonych do siebie na wielkim łóżku. Chichocząc zamknąłem drzwi i po cichu udałem się do kuchni gdzie była Emi. Oparłem się o futrynę drzwi i przyglądałem się co robi. Była odwrócona do mnie tyłem więc miałem świetny widok na jej zgrabny tyłeczek który idealnie podkreślały dżinsowe krótkie spodenki. Uśmiechnąłem się do siebie i podszedłem do niej do tyłu i złapałem ją za biodra jednocześnie składając na jej szyi mokre pocałunki. Dziewczyna zaskoczona znieruchomiała ja jedynie uśmiechnąłem się pod nosem i dalej całowałem ją po szyi aż doszedłem do jej  ucha.
-Hej śliczna- wyszeptałem i przegryzłem płatek jej ucha na co dziewczyna uśmiechnęła się i uspokoiła zdając sobie sprawę że to ja. 
*Oczami Emili* 
Obudził mnie dźwięk przychodzącej wiadomości, leniwi wyciągnęłam rękę z pod kołdry od razu poczułam chłód który panował w pokoju prze to, że w nocy nie zamknęliśmy okna. Szybko chwyciłam telefon, który leżał na szafce nocnej i go odblokowałam i nacisnęłam na kopertę by zobaczyć wiadomość:
Od: Bieber 
Do: Emilia 
12.07.2015 7:35
Treść wiadomości: Hej Emi mała zmiana planów będziemy po ciebie o 13 bo lot się przesunął na 15 :) Bądź gotowa ;) 
Uśmiechnęłam się do ekranu na myśli że Justin Bieber przyjedzie po mnie i będę z nim mieszkać pod jednym dachem. Jestem strasznie podekscytowana tym ale też boje się. Ostrożnie wydostałam się z objęć chłopaka tak żeby go nie obudzić i podeszłam do torby żeby wyjąć z niej najpotrzebniejsze rzeczy i wyszłam z pokoju. Weszłam do pomieszczenia na przeciw pokoju w którym spałam, odłożyłam rzeczy na blacie obok zlewu, ściągnęłam piżamę i weszłam pod prysznic, okręciłam kurek z ciepłą wodą dzięki której moje ciało się odprężyło. Na ciało nałożyłam cynamonowy żel mojej przyjaciółki a we włosy wtarłam karmelowy szampon wszystko staranie spłukałam i odświeżona wyszłam owijając swoje ciało miękkim ręcznikiem podeszłam do lustra i zaczęłam suszyć włosy. Po jakiś 10 minutach suszenia moje włosy były już suche i lekko podkręcone więc postanowiłam je tak zostawić następnie zrobiłam lekki makijaż składający się z podkładu, tuszu, kredki do oczu i malinowego błyszczyka. Ubrałam na siebie wybrane ciuchy i przejrzałam się w lusterku wiszącym na ścianie za mną, wszystko wyszło cudnie.Zadowolona z efektu mojej pracy wyszłam z łazienki i udałam się do kuchni z zamiarem zrobienia śniadania dla wszystkich. Otworzyłam lodówkę ale jedyne co tam znalazłam to jakaś szynka, trochę masła i mleko zamknęłam lodówkę i zaczęłam szukać mojej torebki, gdy ją znalazłam włożyłam do niej telefon założyłam na ramie i wyszłam z domu. Ruszyłam do najbliższego sklepu spożywczego. Droga zajęła mi 5 minut. Weszłam do sklepu, wzięłam mały koszyk i zaczęłam szukać czegoś na śniadanie. W końcu zdecydowałam się że zrobię naleśniki z syropem klonowym i bitą śmietaną, kiedy miałam wszystkie produkty poszłam do kasy, zapłaciłam za zakupy i wyszłam ze sklepu. Wolnym krokiem szłam do domu przyjaciółki, gdy nagle usłyszałam znajomą mi piosenkę Little mix- Black Magic co oznaczało, że ktoś próbuje się ze mną skontaktować. Szybko wyciągnęłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz na którym pisało MAMA przeciągnęłam palcem po ekranie i przyłożyłam telefon do ucha. 
-Tak mamo, coś się stało?- zapytałam ze zdziwieniem słyszalnym w głosie. 
-No co to już nie mogę zadzwonić do mojej córki bez powodu?- za śmiałyśmy się jednocześnie.
-Nie no jasne, że możesz 
-Ale teraz tak poważnie. Dostałaś wiadomość od Justina? 
-Umm... tak dostałam dostałam, dlatego tak około....-odstawiłam telefon od ucha i spojrzałam na zegarek, który wskazywał 9:10 przyłożyłam z powrotem telefon do ucha i kontynuowałam- 11 będę w domu żebyśmy miały czas na pożegnanie się. 
-No okej mam po ciebie przyjechać czy sama przyjdziesz? 
-Nie musisz przyjeżdżać sama przyjdę- odpowiedziałam wchodząc do domu.
-No dobrze to widzimy się w domu papa kocham cię- powiedziała i cmoknęła do słuchawki.
-Haha ja ciebie też kocham papa- powiedziałam i rozłączyłam się.Położyłam telefon na blacie i zaczęłam wyciągać produkty które kupiłam. Po 30 minutach naleśniki były gotowe, wyłożyłam na 4 talerze po 5 naleśników i zaczęłam na każdą porcje lać  bitą śmietanę i polewać syropem klonowym, byłam już przy ostatnim talerzu gdy poczułam jak ktoś łapie mnie za biodra i składa mokre pocałunki wzdłuż mojej szyi. Momentalnie cała zesztywniałam ze strachu bo nie wiedziałam kim jest osoba za mną. 
-Hej śliczna-szepnął mi do ucha nie kto inny jak Kamil i delikatnie ugryzł płatek mojego ucha na co jedynie się delikatnie uśmiechnęłam. 
-Głodny?- zapytałam odwracając się przodem do blondyna. Miał na sobie tylko szare spodnie dresowe przez co znowu miałam świetny widok na jego klatkę piersiową na której widniały lekkie zarysy mięśni. Chłopak zauważył, że mu się przyglądam na co łobuzersko się uśmiechnął. Zaczął przybliżać swoją twarz do mojej i już wiedziałam co chce zrobić ale nie mogłam mu na to pozwolić bo wiedziałam jak to się później skończy, więc szybko odwróciłam się do tyłu wzięłam talerz z naleśnikami i podałam chłopakowi. 
-No to ty sobie zjedz śniadanie, a ja pójdę obudzić śpiące królewny hahaha- chłopak lekko zdezorientowany wziął ode mnie talerz z jedzeniem i usiadł przy wysepce a ja szybkim krokiem udałam się do pokoju zakochańców hahah jak to śmiesznie brzmi. Jeszcze nigdy nie widziałam Edyty tak szczęśliwej jak teraz bardzo się ciesze z jej szczęścia i mam nadzieje, że im się uda ale jeśli ją skrzywdzi wsiądę w pierwszy lepszy samolot tutaj i osobiście oberwę mu jaja. Weszłam ostrożnie do ich pokoju i zamknęłam za sobą drzwi w pokoju panował pół mrok więc wszystko doskonale widziałam, leżeli do siebie przodem Ana miała ręce przy klatce piersiowej a Łukasz obejmował ją ramieniem w talli oboje delikatnie się uśmiechali przez sen. Wyglądają tak słodko że aż szkoda ich budzić ale że jestem wredna to i tak to zrobię. Podeszłam do okna i zaczęłam je odsłaniać przez co w pokoju momentalnie zrobiło się jasno.
-Wstawać królewny nie mam całego dnia dla was!-krzyknęłam na tyle głośno żeby ich obudzić.
- Która godzina?- zapytała przyjaciółka siadając na łóżku i się przeciągając. 
-Jest 9:47 a o 11 mam być w domy bo o 13 będzie po mnie Justin więc ruszcie te swoje szanowne cztery litery i chodźcie na naleśniki bo wam wystygną.- powiedziałam i z uśmiechem wyszłam z pokoju i wróciłam do kuchni gdzie siedział Kamil i kończył swoje naleśniki. 
-Mam nadzieje, że smakowało śniadanko- powiedziałam biorąc swoją porcję i siadając na przeciw chłopaka, który się mi przyglądał. 
- Tak były cudowne- powiedział odkładając talerz na bok. Przez chwilę siedzieliśmy w niezręcznej ciszy, którą oboje baliśmy się przerwać. Za każdym razem kiedy już otwierał buzie, żeby coś powiedzieć szybko jednak ją zamykaj jakby się rozmyślił.Po chwili dołączyła do nas reszta. Czas minął nam dość wesoło, cały czas się wygłupialiśmy i opowiadaliśmy śmieszne historie z dzieciństwa.
-No dobra to ja już się będę zbierać do domciu.- powiedziałam wstając z kanapy na której siedzieliśmy i wszyscy udaliśmy się do drzwi.
-No o co czas się zegnać- powiedziałam patrząc smutno na wszystkich zatrzymując wzrok na przyjaciółce i się do niej mocno przytuliłam. Nie postrzeżenie zaczęły mi spływać pojedyńcze łzy po policzkach. Odsunęłam się od niej i przytuliłam obu chłopców jednocześnie.
-Jeśli ją skrzywdzisz przylecę tu pierwszym lepszym samolotem i osobiście oberwę ci jaja, rozumiesz?- szepnęłam Łukaszowi do ucha i się od nich odsunęłam.
-Nie mam tego w planach, możesz być spokojna o to- powiedział i się do mnie szeroko uśmiechnął co odwzajemniłam. Ostatni raz uściskałam przyjaciółkę, wzięłam torbę i wyszłam z domu. Stanęłam na środku chodnika przed domem i zaczęłam się rozglądać  chcąc zapamiętać każdy najdrobniejszy szczegół z tego miejsca. Będę tęsknić za tym miejscem, tutaj z Aną nauczyłyśmy się jeździć na rowerze, to u niej poznałam mojego pierwszego chłopaka. Z tym miejscem jak i moim domem wiąże się naprawdę dużo wspomnień i jak sobie pomyślę, że mogę już nigdy tego miejsca nie zobaczyć aż chce mi się płakać.
-No to zaczynamy nowy rozdział. Będę tęsknić- powiedziałam patrząc ostatni raz na dom przyjaciółki ocierając łzę która nie postrzeżenie spłynęła po moim policzku i ruszyłam do domu.
&&&
Hejo!! :D to znowu ja..... wiem że długo nie pisałam ale szczerze mówiąc nie chciało mi się bo i tak nikt nie komentuje i wgl. ale postanowiłam że i tak i tak skończę to opowiadanie :** Jeśli przeczytałeś ten rozdział i ci się spodobał proszę zostaw opinię ;)