Never Say Never

Never Say Never

czwartek, 26 lutego 2015

Rozdział 9

Wstałam z fotela i od razu zostałam pociągnięta przed dom na asfalt, moją ulica nie jest zbyt ruchliwa więc mogliśmy spokojnie na niej być. Justin podszedł do auta i włączył piosenkę https://www.youtube.com/watch?v=rqbYj01Grag . Gdy piosenka rozbrzmiał z głośników chłopak zaczął tańczyć w jej rytmie. Na początku stałam z rękoma skrzyżowanymi na piersiach i tylko zerkałam co on robi. W chwili gdy piosenka się rozkręciłam noga bezwładnie zaczęłam mi podrygiwać i po chwili zaczęłam tańczyć razem z Justin'em, wszyscy patrzeli się na mnie z otwartą buzią, a ja uśmiechałam się i śmiałam tańcząc w rytm muzyki. Po skończonym tańcu, uświadomiłam sobie co właśnie zrobiłam i nie wiedziałam co mam zrobić czy uciec jak najdalej czy zostać i stawić czoło temu wszystkiemu. Stałam tam jak wryta i zastanawiałam się co zrobić i nagle usłyszałam zachrypnięty głos Justin'a:
-Dziewczyno byłaś świetna, nie umiem opisać tego odjęło mi mowę- powiedział ciągle w szoku- Masz ogromny talent Emi, nie możesz tego zmarnować, bynajmniej ja ci na to nie pozwolę, będziesz mieszkać ze mną i tam będę cię zabierał na moje próby z tancerzami i jak zobaczę, że jesteś gotowa wyjedziesz ze mną w trasę i bez dyskusji wszystko już jest załatwione a jeśli chodzi o trasę to Scooter na pewno się zgodzi.- powiedział i posłał mi spojrzenie które mówiło Nie wywiniesz się z tego i tak zrobię co będę chciał. 
Stałam tam i dokładnie przetwarzałam każde słowo które powiedział.
-No okej niech ci będzie zgadzam się w końcu żyje się tylko raz nie?- powiedziałam z niepewnym uśmiechem. Nie wiem czy dobrze robię zgadzając się na to ale za to wiem jedno kocham tańczyć i powinnam spróbować, żebym potem nie żałowała że nie skorzystałam z takiej okazji.
-Świetnie!! - prawie krzyknął z zadowolenia- To przyjedziemy po ciebie za 2 dni o 15 tak żeby na lotnisku byś godzinę przed odlotem.- powiedział a uśmiech nie schodził mu z twarzy, słodki jest z niego chłopak tylko szkoda, że to gwiazda, a ja jestem zwykłą dziewczyną i nie mam szans u niego. Weszliśmy do domu i pogadaliśmy jeszcze przez godzinę i goście pojechali bo mieli jeszcze coś do załatwienia. Zostałam z mamą i Edytą. Mama była w kuchni i pracowała przy komputerze a my siedziałyśmy u mnie w pokoju i się szykowałyśmy bo postanowiłyśmy, że pójdziemy na imprezę. Siedziałyśmy w mojej garderobie juz dobre 20 minut i nadal nie wiedziałyśmy co ubrać. W końcu zdecydowałam się na ten zestaw:
Położyłam ubrania na krześle i pomogłam poszukać coś Edycie, miałyśmy ten sam rozmiar więc pożyczałyśmy sobie ubrania. Po 5 minutach zdecydowała się na ten zestaw: 
Wzięłyśmy ubrania które wybrałyśmy i poszłyśmy do łazienki się przygotować. Ubrałyśmy się i zrobiłyśmy lekki makijaż, moja przyjaciółka spięła włosy w niedbałego koka a ja zrobiłam luźnego warkocza który opadł mi na lewe ramię. Gotowe do wyjścia zeszłyśmy na dół by pokazać się mojej mamie. 
-I jak??? Możemy iść tak na imprezę???- zapytałam mamy a ta odwróciła głowę w naszą stronę i pokazała gestem ręki żebyśmy zrobiły obrót co wykonałyśmy. Moja mama tylko się uśmiechnęła pokiwała głową na tak i wróciła do poprzedniego zajęcia. Gdy stałyśmy przed drzwiami krzyknęłam jej tylko, że wrócę późno i razem z Edytą wyszłyśmy z domu w kierunku klubu. Po drodze dostałam sms'a stanęłam i wyciągnęłam telefon z kieszeni mojej kurtki. Przejechałam palcem po wyświetlaczu i nacisnęłam na kopertę.
od: Nieznany
Spotkajmy się w czwórkę przy fontannie w parku. Kamil 
Zapisałam sobie jego numer i odpisałam że nie ma sprawy. Szybkim krokiem udałyśmy się w stronę parku po 10 minutach byłyśmy już na miejscu, ale nikogo tam nie było sprawdziłam jeszcze raz sms'a czy to na pewno tutaj. 
-No to tutaj miałyśmy przyjść, no ale nikogo tutaj nie ma..... Nie podoba mi się to wszystko.- powiedziałam i spojrzałam na przyjaciółkę, która się rozglądała do okoła nas. 
-Mi też się to zaczyna nie podobać.... Zadzwoń do nich i spytaj się gdzie są- powiedziała a ja wybrałam numer Kamila i nacisnęłam zieloną słuchawkę po trzech sygnałach połączenie został odrzucone. Trochę mnie to wkurzyło.
- Ten idiota mnie odrzucił!- powiedziałam zła i spojrzałam na Edytę, która patrzyła się na mnie z przerażeniem.- Nie wiem jak ty ale ja tu nie będę czekac na tych idiotów nie mam ochoty bawić się w ich gierki. Idziemy na tą imprezę???- zapytałam z nadzieją w głosie. Ona tylko pokiwała głową. Złapałyśmy się pod ramie i ruszyłyśmy w stronę wyjścia z parku. 
-Jak myślisz oni chcieli zrobić takim czymś?- zapytała lekko przestraszonym głosem.
-Nie mam zielonego pojęcia ale nie mam ochoty się w to bawić chcę miło spędzić wieczur z moja najlepszą przyjaciółką.- powiedziałam posyłając jej uspokajający uśmiech, który od razu odwzajemniła. Gdy już dochodziłyśmy do wyjścia z parku usłyszałyśmy, że ktoś za nami idzie więc przyśpieszyłyśmy krok. Odwróciłam delikatnie głowę by zobaczyć kto za nami idzie i zobaczyłam tych idiotów.
- Nie odwracaj się, idą za nami ... udawaj że ich nie widzimy-wyszeptałam tak żeby mnie nie usłyszeli na co ona delikatnie kiwnęła głową. Byłam mega przerażona ale nie pokazywałam tego po sobie, nie wiedziałam co chcą zrobić i to mnie jeszcze bardziej przerażało. Po 15 minutach drogi doszłyśmy pod klub, spojrzałam za siebie ale ich już tam nie było, odetchnęłam z ulgą i weszłam za przyjaciółką do klubu, w śerodku był cudowny dużo świateł, wielki parkiet tak jak lubię to był nasz ulubiony klub, zawsze do niego przychodziłyśmy więc cały personel nas znał nawet ochroniarz, dzięki temu wchodziłyśmy pez płacenia i bez kolejki, będę za tym tęsknić.....(tak wyglądał klub) 
Podeszłyśmy do baru i zamówiłyśmy sobie po jednej kolejce, wypiłyśmy ją i poszłyśmy na parkiet akurat leciała moja ulubiona piosenka Beyonce-Run the World (https://www.youtube.com/watch?v=VBmMU_iwe6U
$$$$$$
Przepraszam że tak długo nie pisałam ale miałam małe problemy z komputerem... Teraz postaram się dodawać posty na bieżąco :) Jeszcze raz was przepraszam
p.s. Mam nadzieje że rozdział się podoba. 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ !! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz